Ostatni raz komplet punktów podopieczni trenera Roberta Piotrowskiego zdobyli 4 października, kiedy to na własnym boisku pokonali. Później były trzy kolejne porażki, remis i w ostatnią sobotę znowu przegrana. Tym razem ryczanie bez punktów wracali z Dąbrowicy.
- Bardzo szybko, bo już w trzeciej minucie straciliśmy gola - opowiada Robert Piotrowski, trener Ruchu. - W ogóle pierwsze 15-20 minut, to zdecydowana przewaga gospodarzy. Było widać, że bardzo zależy im na tym, żeby jak najszybciej rozstrzygnąć losy spotkania. Później mecz się wyrównał, mieliśmy nawet ze dwie okazje do zdobycia gola. Niestety, po raz kolejny zawiodła skuteczność.
Problemów ze strzelaniem goli nie miał Marcin Kubiak, 39-letni napastnik Dąbrowicy. To właśnie on rozpoczął strzelanie goli w tym meczu i również on zakończył. W 65 minucie dokładnie przymierzył z rzutu wolnego i było 2:0 dla gospodarzy.Piłkarzom z Ryk niewiele pomogło przesunięcie do przodu Wojciecha Kępki, kory to spotkanie rozpoczynał na obronie. Co prawda napastnik Ruchu był bliski zdobycia gola, kiedy uderzał na bramkę rywali z 6 metrów, ale skutecznie interweniował bramkarz Dąbrowicy.
Piłkarzom z Ryk do zakończenie rundy jesiennej został już tylko jeden mecz - ze Stalą Poniatowa na własnym boisku już jutro (11.11.). Czy fatalną passę bez wygranej uda się przełamać z jednym z faworytów do awansu do IV ligi?
- No cóż, będziemy chcieli godnie pożegnać się rundą jesienną - mówi Robert Piotrowski. - Jednak nie ma co ukrywać, że jesteśmy w dołku i gramy źle. Wychodzi brak treningów. Co prawda dwa tygodnie temu Poniatowa zanotowała wpadkę przegrywając z Wierzchowiskami, ale sądząc po wyniku z Orłami Kazimierz (5:1 dla Stali - przyp. red.) widać, że już chyba zapomnieli o tamtym meczu. My musimy powalczyć o wygraną w tym meczu, bo punkty są nam bardzo potrzebne. Jak będzie, to się okaże.
Komentarze