Przed Sądem Rejonowym w Rykach zakończył się proces, który Adam Szymański wytoczył Witoldowi Gulewskiemu. Sąd uznał sołtysa winnym znieważenia i nakazał przeprosić radnego
- Wyrok mnie satysfakcjonuje. Chodziło mi o to, żeby sołtys przeprosił mnie na zebraniu wiejskim i taką decyzję podjął sąd - mówi Adam Szymański. To już drugi wyrok w tej sprawie.
Za pierwszym razem, z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynów, sąd umorzył postępowanie karne wobec sołtysa. Wówczas odwołał się od niego Szymański. Sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. Tym razem z wyrokiem nie zgadza się Gulewski. Nie chce jednak komentować sprawy. Dowiedzieliśmy się jedynie, że złożył wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku. - Wyrok jest nieprawomocny. Będę się odwoływał od decyzji sądu - zapowiada Gulewski.
Emocje na zebraniu
Konflikt na linii sołtys-radny przybrał na sile w 2012 roku. Adam Szymański z Ryk został prezesem OSP Sierskowola. Zastąpił Witolda Gulewskiego, który zrezygnował. Przyznał, że zrobił to pod naciskami. Stosunki między działaczami pogarszały się. Przykładem było zebranie wiejskie we wrześniu 2013 roku. Uczestniczyło w nim ponad sześćdziesiąt osób. Mieszkańcy Sierskowoli mieli zdecydować o przeznaczeniu funduszu sołeckiego w 2014 roku. Koncepcje były dwie. Pierwsza Adama Szymańskiego mówiła, aby pieniądze przeznaczyć na instalację grzewczą w świetlicy wiejskiej. Druga sołtysa Gulewskiego optowała za remontem dróg. Propozycje podzieliły mieszkańców, a atmosfera zrobiła się nerwowa. - W pewnym momencie pan Gulewski nazwał mnie oszustem i złodziejem, bezczelną świnią. Na końcu "odebrał mi głos" w dyskusji - twierdzi Szymański.
Jedni słyszeli, drudzy nie
Zebranie nie było nagrywane. W protokole, który pisał sołtys, nie ma śladu o tym zajściu.Szymański w prywatnym akcie oskarżenia zarzucił sołtysowi oraz jemu bratu znieważenie i narażenie go na utratę zaufania społecznego. Proces ruszył 4 lutego 2014 roku.
Po czterech rozprawach, z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynów, sąd umorzył postępowanie. Wcześniej świadkowie podani przez Szymańskiego potwierdzili, że słyszeli obraźliwe słowa wypowiedziane pod adresem radnego. Z kolei świadkowie wskazani przez sołtysa zeznali, że do incydentu pomiędzy sołtysem a radnym doszło, ale nie słyszeli obraźliwych słów.
Szymański odwołał się od wyroku. Sąd wyższej instancji uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpatrzenia. Proces przed ryckim sądem odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia sędzia Magdalena Gaj-Matys uznała sołtysa winnym znieważenia radnego i nakazała przeprosić go na zebraniu wiejskim. Wyrok jest nieprawomocny.
Śmiechu warte. .... (:-0