Chodzi o reformę, którą niedawno wprowadził rząd podwyższając do 7 lat wiek dzieci zaczynających edukację. W przypadku Dęblina skutkuje to tym, że władze miasta muszą pogodzić interesy rodziców z rachunkiem ekonomicznym.
W trudniejszej sytuacji mogą znaleźć się choćby rodzice pięciolatków, którzy w tym roku szkolnym chodzą do "zerówki" przy Zespole Szkół nr 3. Jeżeli zapadnie decyzja o tym, że od września w "Trójce" nie zostanie utworzona zerówka, to ludzie ci staną przed dylematem - czy zostawić pociechę w "zerówce", ale przenieść do innej placówki, czy posłać jako sześciolatka do pierwszej klasy.
Dziś z "zerówce" w ZS nr 3 jest 18 uczniów. Połowa rodziców zadeklarowała, że ich dzieci trafią do pierwszej klasy. - Pozostali chcą zostawić pociechy w "zerówce" - mówi dyrektor Anna Dominiak. I tu powstaje problem. Jeśli szkoła nie zbierze oddziału (18 dzieci - dod. red.), to klasa nie powstanie. - Miastu nie opłaca się otwarcie niepełnej klasy - mówi burmistrz Beata Siedlecka. Tłumaczy, że nie godząc się na utworzenie zerówki w "Trójce", chce zachęcić rodziców, aby posłali 6-letnie dzieci do szkoły. - Chcę zbudować mocne pierwsze klasy, ponieważ w wyniku cofnięcia reformy o oświacie, możemy mieć problem z ich utworzeniem. To da możliwość zatrudnienia nowych nauczycieli - przekonuje Siedlecka.
- To, co mówi pani burmistrz, nie trzyma się kupy - mówi pani Monika, mama dwóch uczniów z zerówki i pierwszej klasy. - Chce oszczędzać, jednocześnie wydając pieniądze, a dzieci ucierpią najbardziej - dodaje.
Wszystko w rękach urzędu miasta
Dziś jeszcze nie jest przesądzone, jak sytuacja się potoczy. Jeżeli "zerówka" w "Trójce" nie powstanie, to dla obecnych dzieci 5-letnich nie będzie miejsca także w pobliskim przedszkolu na Michalinowie. - Można przepisać dzieci do szkół nr 5 oraz 4 - mówi Siedlecka.
Kłopotem jest odległość. - To po prostu za daleko. Nie wyobrażam sobie, żebym miała wozić syna na os. Lotnisko - argumentuje jedna z mam.
Mimo wielu znaków zapytania, w Zespole Szkół nr 3 trwa rekrutacja dzieci do "zerówki". - Może nam się nie udać zebrać odpowiedniej ilości dzieci. Jeśli nawet, to decyzja o utworzeniu klasy, będzie zależeć od urzędu miasta - informuje Anna Dominiak
Dyrekcja obawia się, że straci więcej wychowanków niż tylko tych z zerówki. Do placówki uczęszcza wiele rodzeństw. Jeśli jedno z dzieci zostanie przeniesione w inne miejsce, to część rodziców deklaruje przeniesienie też drugiej, czy trzeciej pociechy. - Mam takie sygnały od rodziców - potwierdza Dominiak. Dyrektor dodaje, że w ostatnich latach szkoła została przystosowana dla najmłodszych uczniów. Klasa została wyposażona w regulowane meble, obok jest druga sala do zabaw i ruchu, wyłącznie do ich dyspozycji. Na najmłodszych czeka też bezpłatna świetlica.
Komentarze