Na początku marca radni z komisji samorządu i porządku publicznego odbyli wyjazdowe posiedzenie. Udali się do schroniska dla zwierząt w Bronicach pod Puławami. To właśnie z tą instytucją miasto miało od wielu lat podpisaną umowę na odłów bezdomnych psów. - Od dłuższego czasu dochodziły do nas niepokojące informacje na temat fatalnych warunków, w jakich znajdują się tam zwierzęta - mówi Regina Rodzik. Jak tłumaczy radna, to co tam zobaczyła, nie powinno nazywać się schroniskiem. - Psy obu płci w jednych klatkach. Chore razem ze zdrowymi. To wszystko w zaledwie pięciu klatkach - opowiada. Wszędzie jest brudno. Zwierzęta przebywają bez opieki.
Nikt nie wie, co tam się dzieje
Jak dowiedział się "Twój Głos", podczas nieobecności właściciela terenu pilnują wolno biegające cztery duże amstafy. - Kiedy byliśmy z wizytą zostały zamknięte w komórce - mówi Rodzik. Jak tłumaczy, jeśli właściciel nie przyjedzie, nie da jeść lub pić, nie uprzątnie klatek, nikt inny tego nie robi. Próżno szukać też wolontariuszy. Bronice mają podpisaną umowę z kilkoma gminami. W dniu wizyty dęblińskich radnych w schronisku było 20 czworonogów. - Na nasze pytania, co się dzieje z psami zabranymi z terenu miasta padła odpowiedź, że część umiera w drodze do schroniska, kilka zostało adoptowanych, no i kilka jest - opowiada radna.
- Nigdy nie było żadnych zastrzeżeń ze strony kontrolujących instytucji - mówi Sławomir Leśniak, właściciel schroniska. - Jeszcze przed świętami został zadaszony wybieg dla psów, a zwierzęta są codziennie karmione i pojone - tłumaczy.
Radni, jak jeden mąż
Sytuacja mimo wszystko zaniepokoiła komisję. Podczas ubiegłotygodniowej sesji radni uchwalili program opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Członkowie komisji samorządu i porządku publicznego argumenty o fatalnym stanie schroniska w Bronicach poparli zdjęciami i przedstawili je pozostałym radnym. - Pies, jak człowiek, czuje. Jeżeli jest wyrzucany i krzywdzony przez człowieka, któremu ufa, to czy powinnyśmy skazywać go na gehennę oddając w takie miejsce? - pytała podczas dyskusji Regina Rodzik.
Radni jednogłośnie podjęli decyzję o zmianie lokalizacji umieszczania odłowionych zwierząt. Nowa umowa została podpisana na 12 miesięcy z miejskim schroniskiem w Puławach. W tym roku miasto zabezpieczyło prawie 51 tys. zł w ramach programu opieki nad zwierzętami.
- Jeśli Dęblin jest na tyle bogaty, żeby płacić dwa razy więcej niż u mnie, to już sprawa władz - mówi Leśniak. - Skoro uważają, że tam psy będą miały lepiej, to nic nie mogę na to poradzić - dodaje. Właściciel schroniska w Bronicach mówi, że na brak klientów nie narzeka. Z jego usług korzysta 10 gmin. I będą kolejne. - Właśnie jadę wysłać dwie kolejne umowy, więc najwidoczniej u mnie nie jest tak źle - kwituje Sławomir Leśniak.
Komentarze