Siedmioro rowerzystów podczas dwutygodniowego objazdu Lubelszczyzny zawitało również do Ryk i odwiedzili Kwadrat Artystyczny działający przy Twoim Głosie.
- Na trasę wyruszyliśmy blisko dwa tygodnie temu z Nałęczowa, gdzie mieszkamy - mówi Radosław Samodzielnicki, "kierownik" rodzinnej wyprawy rowerowej. - W tym roku jedziemy w siedmioro, ja z żoną i trójką dzieci, koleżanka córki oraz kuzyn. Teraz przejeżdżamy przez powiat rycki, gdzie chcemy zobaczyć obrazy Leona Wyczółkowskiego w ryckim kościele, a następnie udajemy się do Dęblina i tam mamy umówione zwiedzanie Twierdzy Dęblin i Muzeum Sił Powietrznych. Po blisko dwutygodniowej wyprawie stwierdzamy, że Lubelszczyzna jest przepiękna, że jest warta obejrzenia. Kilometrów dużo nie robimy, bo raczej skupiamy się na zwiedzaniu, odpoczynku, integracji rodzinnej, niż na biciu rekordów. W sumie podczas całego wyjazdu przejedziemy około 400 kilometrów.
To nie jest pierwsza wyprawa rowerowa rodziny Samodzielnickich, z tym że w tym roku obejmuje Lubelszczyznę.
- Od lat organizujemy rodzinne wyjazdy rowerowe i tym razem postanowiliśmy pokazać naszym dzieciom Lubelskie - opowiada Radosław Samodzielnicki. - Wystartowaliśmy z naszego Nałęczowa i najpierw ruszyliśmy na Zęborzyce. Następnie przejeżdżaliśmy przez Lubelska Autostradę Rowerową i muszę powiedzieć, że Lublin zupełnie inaczej wygląda jak się jedzie nad Bystrzycą. Z tej perspektywy jest to zielone, przepiękne miasto. Później odwiedziliśmy Głusk, gdzie zwiedzaliśmy przepiękny, późnobarokowy kościół pw. św. Jakuba Apostoła. Nocowaliśmy w Wilczopolu, w jednym z bardzo przyjemnych zajazdów. Na pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim pływaliśmy żaglówkami, potem był spływ kajakami na wieprzu, kąpaliśmy się w Białce, a wczoraj dotarliśmy do Woli Gułowskiej, gdzie zwiedzaliśmy przepiękne, multimedialne Muzeum Kleeberczyków. Również w Woli Gułowskiej mieliśmy okazję zwiedzić Muzeum Folklorystyczne przy Domu Kultury. Następnie udaliśmy się na Kopiec Sienkiewicza w Okrzei. Teraz jesteśmy przejazdem przez Ryki, gdzie chcemy zobaczyć kościół z Obrazem Leona Wyczółkowskiego. Następnym etapem naszej rowerowej wędrówki był Dęblin, gdzie zwiedzaliśmy Twierdzę Dęblin, Muzeum Sił Powietrznych. Tutaj też zamierzamy nocować. Jutro jedziemy do Gołębia, gdzie czeka nas wizyta w Muzeum Nietypowych Rowerów oraz w Muzeum Pijaństwa. W Puławach mamy umówionego przewodnika, który oprowadzi nas po mieście i Pałacu Czartoryskich. Następne etapy to Oblasy, Magiczne Ogrody w Janowcu, przeprawa promem przez Wisłę, zwiedzanie Labiryntów Rąblowskich i powrót do Samoniówki w Nałęczowie.
Rodzina Samodzielnickich obiecała, że po powrocie do Nałęczowa podzieli się z nami swoimi wrażeniami z dwutygodniowej trasy oraz pokaże zdjęcia z miejsc, które odwiedzili.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze