Reklama

Rodzinny konflikt z szambem w tle

Sprawy w sądach, obustronne oskarżenia i interwencje policji. To codzienność rodziny Radomskich i Pastuszków z Moszczanki

Eskalacja konfliktu nastąpiła latem zeszłego roku. - W lipcu zgłosiłem do Urzędu Miejskiego w Rykach zawiadomienie o instalacji odprowadzającej ścieki zamontowanej przez Jarosława Pastuszkę na terenie posesji - mówi Andrzej Radomski. Mieszkają w jednym podwórku. W dwóch różnych budynkach. Są powiązani rodzinnie. Żona Andrzeja jest siostrą Jarosława, ale o zgodę między nimi trudno. - To już nie jest nasza rodzina - oznajmia pan Jarosław. Razem z żoną i trójką małych dzieci mieszka w domu po rodzicach. - Oni chcą mnie stąd "wykurzyć" - dodaje.

"Od tego się nie umiera"

Według Radomskiego instalacja odprowadzająca ścieki jest nielegalna. - Powoduje szkody w środowisku - mówi szwagier Jarosława. Ścieki trafiają do wykopanego dołka przy mieszkaniu Pastuszków. Prowizoryczne szambo nie było w żaden sposób zabezpieczone. Radomski zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Dołek-szambo stwarzało niebezpieczeństwo dla bawiących się na podwórku dzieci. Po złożonym w magistracie piśmie do Moszczanki przyjechali urzędnicy od ochrony środowiska. - Urzędnik, który przeprowadzał wizję nie przejmował się specjalnie nielegalnym szambem i szkodliwą instalacją. Usłyszałem: "a co tam te rury panu przeszkadzają. Ja nie czuje, żeby śmierdziało, a jak pośmierdzi to się od tego nie umiera" - relacjonuje Andrzej Radomski. Mówi, że urzędnika bardziej zainteresowały jego psy, że nie mają wody do picia. - Psy mamy zadbane i zawsze mają dostęp do jedzenia i wody. Co mam im willę wybudować? - dziwi się mężczyzna.

Reklama

Przyjechał dzielnicowy

Czas mijał, a dzikie szambo dalej funkcjonowało. - Bałem się, że fekalia zaczną wylewać się na podwórko - przyznaje Radomski. We wrześniu napisał list do przewodniczącego rady miejskiej Ryszarda Bieńczyka. - Dostałem odpowiedź, że pan Pastuszka tłumaczył się, że to nie jest szambo, a do dołka spływa tylko woda ze zlewozmywaka. Przecież to gołym okiem widać, że w dołku jest nie tylko woda - twierdzi Radomski.

Przyjechał dzielnicowy. - Policjant powiedział mi, że się tym zajmie - oznajmia pan Andrzej. Dołek został przykryty deskami i papą.

Reklama

- Nie mam nawet kawałka ziemi, żeby wybudować szambo. Chcieliśmy to zrobić, powiększyć sobie łazienkę, ale nie wyrazili na to zgody - mówi Jarosław Pastuszka.

Będzie eksmisja?

Sprawa trafiła do sądu. Ten uznał, że Pastuszka naruszył obowiązek wyposażenia nieruchomości w zbiornik bezodpływowy nieczystości ciekłych i ukarał go grzywną 200 zł. - Odwołałem się od wyroku - oznajmia pan Jarosław. To nie jedyne problemy w sądzie. 

W czerwcu ma się odbyć rozprawa o eksmisję jego rodziny z domu w Moszczance.

Małżeństwo Pastuszków złożyło wniosek do gminy o mieszkanie socjalne, ale póki co takich nie ma. Pan Jarosław przyznaje, że rodzina jest  trochę załamana kolejnymi działaniami Radomskich. - Oskarżają nas w sądzie, próbują nam odebrać dzieci, męża chcą wsadzić do więzienia - wylicza żona pana Jarosława. - Mówią, że im się to należy, a my tu nie możemy być. Nie mamy gdzie pójść. Nawet mieszkania nie pozwolili nam odmalować - dodaje kobieta. - Bramę zamknęli na łańcuch. Nie pozwalają mi wjechać samochodem na podwórko. W zimie odcięli nam prąd - wtrąca pan Jarosław.

Reklama

Do lutego był jeden licznik. Radomski tłumaczy, że po tym jak przyszedł rachunek na ponad tysiąc złotych, zrobili swoje nowe przyłącze. - Nie płacił rachunków. Żył na nasz koszt - mówi.

"Nie chcemy się zniżać do ich poziomu"

O sprawie nielegalnego szamba w lutym tego roku pan Andrzej powiadomił Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Lublinie oraz Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.

 

Pastuszka twierdzi, że też mógłby zrobić to samo. - My ich nie oskarżamy, nie chcemy się zniżać do ich poziomu - mówi pan Jarosław. Prezentuje wysypisko śmieci, które tuż za domem, jego zdaniem, urządzili sobie Radomscy. Pod koniec marca burmistrz Ryk wydał decyzję nakazującą Jarosławowi Pastuszce wyposażenie części nieruchomości, na której zamieszkuje w bezodpływowy zbiornik na nieczystości ciekłe. Decyzji nadał rygor natychmiastowej wykonalności. - Mijały kolejne dni, ale nic w tej sprawie się nie zmieniło - informuje Andrzej Radomski. Okazuje się, że Jarosław Pastuszka złożył odwołanie od decyzji burmistrza. Nie może w to uwierzyć Radomski i pokazuje paragraf kodeksu postępowania administracyjnego, który mówi, że nie można odwołać się od decyzji, której nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Reklama

- 10 kwietnia pan Pastuszka złożył uzupełnienie do odwołania z prośbą o to, by rozstrzygnęła tę kwestię druga instancja, czyli Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Czekamy na decyzję SKO - oznajmia Marzena Jędrych, sekretarz gminy Ryki.

 

Zbigniew Jończyk

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości