Reklama

Suche lato, ciepła zima - to zapowiada katastrofę

Rolnicy nie mogą spać spokojnie. Obawiają się marcowych mrozów. Wówczas nie przeżyje wiele pszczelich rojów, zmarzną wczesne odmiany jabłoni, a zboża będą wzrastać w warunkach suszy. Prawdopodobnie każdy z nas "dostanie po kieszeni"

Tegoroczna zima, jak do tej, pory zapisuje się jako druga najcieplejsza w historii pomiarów meteorologicznych. Jeśli w lutym temperatury będą podobne do styczniowych może stać się nawet najcieplejszą w historii. Zupełnie nie sprawdziły się prognozy. Od września zima była zapowiadana jako zima trzydziestolecia. Synoptycy ostrzegali przed mrozami do minus 30° C i intensywnymi opadami śniegu. 

Najgorzej, jak mrozy przyjdą w marcu

O ile teraz ktoś może cieszyć się ze słońca, czy jazdy po drogach bez oblodzenia, to za kilka miesięcy konsekwencje ciepłej i bezśnieżnej zimy mogą odczuć wszyscy. Pełni obaw o finał "zimy trzydziestolecia" są m.in. pszczelarze i sadownicy. - Krótko mówiąc: jest źle. Pszczoły źle zimują, bo są w rozluźnionym kłębie, matki już czerwią, na czym tracą niezbędną do przeżycia energię. Jeśli zimy nie będzie to dadzą sobie radę, jeśli jednak przyjdzie w marcu, część rojów może nie przeżyć - mówi Walerian Pudło, pszczelarz z Ryk.

Reklama

Zaniepokojeni są również Henryka i Julian Bichtowie z Owni. Przyznają, że pszczoły są już aktywne. - Dwa dni temu, kiedy było około 8°C, pszczoły z czterech uli zaczęły "chodzić'". Tak nie powinno się dziać o tej porze. Ich aktywność powinna rozpoczynać się w marcu - mówi pan Julian 

Marcowych przymrozków obawiają się także sadownicy. - Brak mrozów powoduje, że wegetacja nie jest uśpiona co może być tragiczne w skutkach, jeśli spadki temperatury dosięgną nas wiosną - mówi Wojciech Pikuła, sadownik z Urszulina. - Gdyby sytuacja miała wyglądać tak jak teraz, to byśmy spali spokojnie, ale jeśli w końcu lutego lub w marcu przyjdą gwałtowne mrozy, to może się okazać, że sady zmarzną. Pąki jabłoni nie są uśpione, tak jak w normalną zimę. Temperatury są plusowe więc wegetacja jest przyspieszona. Wczesne odmiany jabłoni znów mogą zmarznąć - dodaje.

Reklama

Susza latem, susza zimą

Ciężka sytuacja dotyczy również rolników. Poruszając się po drogach powiatu nie sposób zauważyć rdzawo - żółtych pól zbóż ozimych. Przez dodatnie temperatury i wilgoć zaczynają zagniwać. Jeśli pojawi się większa ilość śniegu, a zboża nie będą ścięte mrozem, może się okazać, że nic z nich nie zostanie.

Na uprawach bardzo niekorzystnie odbiła się także ubiegłoroczna susza. Poziom wód gruntowych jest bardzo niski. Zdaniem niektórych wody w studniach jest obecnie tyle co podczas długotrwałej suszy, a to niespotykane o tej porze roku. - Topniejące śniegi zawsze pomagały w uzupełnieniu zasobów wodnych w glebie. Niestety póki co nie możemy na to liczyć.  Ciepła zima wpływa na rozwój patogenów i szkodników w uprawach, co na pewno wpłynie na koszty produkcji, gdyż środki ochrony roślin z roku na rok są coraz droższe. Od tego chociaż można się jakoś uchronić, ale patrząc na ostatnie lata powinno się też zadbać o nawadnianie upraw, a z tym jest naprawdę ciężko - mówi Kazimierz Jędrych z Nowej Dąbi. - Jeśli sytuacja się nie zmieni, to już na wiosnę rośliny na polach będą wzrastały w warunkach suszy - podkreśla pan Kazimierz. 

Reklama

Skutki odczujemy wszyscy 

 Jeśli obawy rolników sprawdzą się, czeka nas trudny rok.  Pszczoły osłabione suchym latem z małą ilością pokarmu i ciepłą zimą, podczas której wciąż są aktywne, mogą nie przeżyć. W każdy ciepły dzień tracą energię w poszukiwaniu źródeł pyłku. Jej braki muszą uzupełniać zapasami pokarmu, które były przewidziane na całą zimę. Jeśli zima pojawi się w marcu, nie będzie szans, by uratować najsłabsze roje. Co za tym idzie, możemy spodziewać się wyższych cen miodu oraz samych rojów pszczelich, które w ostatnich latach zyskują na popularności. 

Reklama

Ceny jabłek również nie pozostaną bez zmian. Przykładem może być sytuacja z ubiegłego roku, gdzie za kilogram wczesnej odmiany, tzw. papierówki trzeba było zapłacić nawet 7 zł. Kiedyś podczas większych mrozów niektórzy ratowali się paleniem ognisk w sadach, obecnie zabrania tego prawo.

Czy ten rok szykuje nam podobne niespodzianki? O tym dopiero się przekonamy. Niemniej jednak, zdaniem wielu, jest się czego obawiać. Media już informują, że lato 2020 ma być równie upalne i suche jak to, które mamy za sobą. 

Reklama

Tego najbardziej boją się rolnicy, suche lato, ciepła zima bez śniegu - to zapowiada katastrofę.  Na pewno można się spodziewać wzrostu cen zbóż, które póki co pozostają w słabej kondycji. W parze ze wzrostem ich cen idą też rosnące koszty pasz, które są z nich produkowane. Więcej trzeba też będzie wydać na środki ochrony roślin, które przez dodatnie temperatury i wilgoć są bardziej podatne na choroby grzybowe.  Prawdopodobnie każdy z nas "dostanie po kieszeni".

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości