Reklama

Szlachetna Paczka" dotarła do 33 rodzin

Wiele dobrych emocji, setki godzin pracy i przejechanych kilometrów. Wszystko po to, żeby nieść pomoc i dzielić się dobrem z najbardziej potrzebującymi

Przez świętami Bożego Narodzenia zakończyła się kolejna edycja ogólnopolskiej akcji Szlachetna Paczka, której pomysłodawcą jest ks. Jacek Stryczek. W powiecie ryckim wolontariusze dotarli do 33 rodzin. Wartość tegorocznych prezentów to ponad 50 tys. zł. Dary dla podopiecznych zostały przekazane podczas Weekendu Cudów. 

Płakała, gdy dostała cukier 

Wolontariusze przyznają, że historia każdej rodziny jest wyjątkowa. - Najbardziej wzruszyła mnie rodzina samotnej mamy z niepełnosprawnym synem. Mająca łzy w oczach kobieta, po otrzymaniu 10 kg cukru cieszyła się, że nie będzie musiała już przez długi czas go kupować i zaoszczędzi pieniądze. Dostała też mnóstwo potrzebnych rzeczy i była taka szczęśliwa - opowiada Paulina Chomicka, lider Szlachetnej Paczki na rejonie Ryki - Dęblin. - Będąc osobą początkującą w Paczce chciałam pomóc każdemu. Z biegiem lat i nabytym doświadczeniem staram się odczytać ludzi i przeprowadzić selekcję tych, którzy potrzebują pomocy najbardziej. W tej edycji głównie skupiłam się na samotnych rodzicach - dodaje. Pani Paulina przyznaje, że najcenniejszym "dziękuję" za to, co robią wolontariusze jest uśmiech obdarowanych i ich łzy szczęścia. - Mam poczucie, że zrobiłam coś dobrego, płynącego z serca dla innych. Kocham to co robię. Daje mi to ogrom miłości i szczęścia. I poczucia bycia człowiekiem otwartym na innych - podsumowuje.

Reklama

Setki paczek i tysiące kilometrów

Akcja nie mogłaby się również odbyć bez wsparcia kierowców, którzy rozwozili paczki po terenie całego powiatu. Już od kilku lat zajmują się tym strażacy. - Poświęcają swój wolny czas, wykorzystując własne samochody, żeby pomóc potrzebującym - wyjaśnia Marcin Cybula, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowodworze. Wśród strażaków, od 3 lat biorących czynny udział w akcji, jest Krzysztof Kapusta z OSP w Nowodworze. Opowiada, że strażacy rozpoczęli pracę w sobotę o godz. 10, a zakończyli o północy. - Paczki rozwoziliśmy do godz. 19, ale po wszystkim pomogliśmy wolontariuszkom rozładować samochód ciężarowy z kolejnymi paczkami. Trochę się zeszło, ale czego się nie robi dla drugiego człowieka - wyznaje. - Nazwa "weekend cudów" idealnie pasuje do tej akcji, bo rzeczywiście te cuda są widoczne. Są mniejsze i większe. Samo to, że tylu ludzi działa i chce pomóc to już wiele. Dopełnieniem całości jest magiczny przedświąteczny klimat i czas oczekiwania na lepsze jutro, w którym ludzie dostają prezenty "na życie" - dodaje.

Energia i zastrzyk na życie

- Gdy wchodziliśmy do domów z paczkami, na ludzkich twarzach widać było uśmiechy, zachwyt, a czasem łzy wzruszenia. Obdarowani składali życzenia darczyńcom, które nagrywali wolontariusze - opowiada pan Krzysztof. - Odwiedziliśmy dom samotnej matki z dziećmi. Rodzina mieszka w trudnych warunkach. Gdy kobieta nas zobaczyła, rozpłakała się z radości i po chwili uścisnęła wolontariuszkę. To była piękna i wzruszająca chwila - dodaje. Opowiada, że kobieta serdecznie podziękowała za dary i nie mogła uwierzyć, że Szlachetna Paczka dotarła właśnie do niej. - Te dary były dla niej drogą do nowego, lepszego życia i zastrzykiem pozytywnej energii. Była zachwycona - wyjaśnia strażak.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości