Reklama

Te panie, to wizytówki firm

24 kwietnia obchodziliśmy dzień sekretarki. Zapytaliśmy pracujące na tym stanowisku panie o ich zawodowe doświadczenia

Agnieszka Kurowska prowadzi sekretariat w ZSZ nr 2 w Dęblinie od 15 lat. - Codziennie mam kontakt z uczniami, przez co młodziej się czuję - przyznaje. - Dogaduję się z młodzieżą - dodajeTo owocuje radosnymi chwilami. - Jedna z uczennic po zdanym egzaminie przyszła do mnie i uściskała mnie ze szczęścia - wspomina. Pamięta też moment, gdy szkołę odwiedził niezapowiedziany gość. - Byłam sama. Otworzyły się drzwi i wszedł... czarnoskóry mężczyzna. Miał blisko dwa metry wzrostu. Zmieszałam się i nieco przestraszyłam. Okazało się, że pan reprezentuje firmę prowadzącą szkolenia z języka angielskiego - dodaje. Innym razem w godzinach pracy Kurowska musiała udzielić petentowi pierwszej pomocy. - Jak burza wpadł do mnie młody kierowca, który przywiózł sprzęt do szkoły. Miał całą zakrwawioną dłoń i krew leciała z niej "ciurkiem" - oznajmia. - Skaleczył się o ostry kant paczki. Zdezynfekowałam ranę i zrobiłam opatrunek - dodaje.

 

Reklama

Herbata dla premiera

Organizacją pracy sekretariatu w dęblińskim magistracie zajmuje się Monika Rudnicka. W zawodzie od ponad 3 lat. - Rozpoczęłam pracę od stażu, gdzie zdobyłam doświadczenie i nabrałam wprawy - tłumaczy. Pani Monika twierdzi, że praca jest ciekawa ze względu na kontakt z ludźmi. Bywa też stresująca. - Zdarzają się osoby, które wpadają do sekretariatu z żalem lub pretensją. Denerwują się, krzyczą. Choć to trudne, trzeba zachować spokój, bo ludzie są różni - mówi. Opowiada, że jedną z ciekawszych sytuacji w karierze zawodowej była niezapowiedziana wizyta premiera RP Mateusza Morawieckiego. - Mimo, że trwała kilka chwil cały urząd był w pełnej gotowości. Staraliśmy się jak najlepiej przyjąć premiera - wyjaśnia. - Nasz gość poprosił o miód do herbaty, a okazało się, że... akurat go nie mamy. Musieliśmy zastąpić go cukrem - wspomina. Pani Monika dodaje, że z chęcią przychodzi do pracy. -Na moim stanowisku ważna jest dobra relacja z szefostwem, na co nie narzekam. Jako całość tworzymy zgrany zespół - kończy.

 

Reklama

Kawa na kolanach

Monika Prządka pracuje w Spółdzielni Mleczarskiej od 2 lat. - Lubię swoją pracę. Każdy dzień przynosi coś nowego - opowiada. - Mówi się, że sekretarka to wizytówka firmy, więc zawsze staram się elegancko wyglądać - dodaje. Do obowiązków pani Moniki należy m.in. przygotowywanie korespondencji, dbanie o porządek w dokumentacji i fakturach oraz przyjmowanie gości. - Odwiedzają nas kontrahenci z całej Polski i zza granicy, prezesi innych mleczarni, a także rolnicy - mówi. - Jeśli idą na spotkanie z panem prezesem przygotowuję dla nich kawę lub herbatę. Początkowo obawiałam się, że taca się wysunie i gorąca substancja wyląduje na kolanach gościa - tłumaczy. - Na szczęście nigdy mi się to nie zdarzyło. Jednego razu filiżanka się przewróciła i wylała na tacę - dodaje. Prządka opowiada, że w każdej pracy najważniejsza jest dobra atmosfera. - Nasz prezes o to dba. Jest bezpośredni i zna się na żartach. U nas wszyscy są dla siebie mili - kończy.

 

Reklama

 

Magdalena Grzelak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości