Reklama

Ukradli strażakom ogrodzenie

- Żeby mu tak ręka uschła - mówi rozgoryczony Ryszard Cieśla, gospodarz w OSP Swaty

W niedzielę druhowie spotkali się w remizie, aby przygotowywać się do startu w zawodach strażackich. Wtedy okazało się, że część ogrodzenia remizy padła łupem złodziei. Kradzież zauważył naczelnik. 

To nie prima aprilis

Do kradzieży doszło najprawdopodobniej kilka dni wcześniej. - Ostatni raz w strażnicy byłem w ubiegłą środę rano. Ogrodzenie było całe - mówi Ryszard Cieśla, który od 4 lat pełni w straży funkcję gospodarza. Najprawdopodobniej złodzieje przy ogrodzeniu pojawili się w nocy ze środy na czwartek. Wskazuje na to sąsiad, który mieszka niedaleko. Przechodził koło remizy w czwartek i zauważył, że brakuje przęseł w ogrodzeniu. Nikogo nie alarmował. - Myślał, że sami je zdjęliśmy, żeby coś naprawić, czy pomalować - oznajmia pan Ryszard.

Reklama

Strażacy, którzy przyszli do remizy w niedzielę też tak myśleli. - Naczelnik zadzwonił do mnie, zapytał czy nie wiem, dlaczego brakuje przęseł w ogrodzeniu. Myślałem, że sobie żarty robi. Ale to nie 1 kwietnia. Przez myśl mi nie przyszło, że ktoś może tak dokuczyć biednej straży. Jakbym dorwał, tego złodzieja, to nie wiem... nogi bym z tyłka powyrywał - denerwuje się Cieśla. 

Gołe słupki 

Złodzieje wybrali część ogrodzenia oddalonego od głównej szosy. Teren w tym miejscu jest nieoświetlony. W pobliżu nikt nie mieszka. Wzdłuż ogrodzenia biegnie też polna droga w tzw. wąwozie. - Pewnie podjechali jakimś dostawczakiem. Odkręcili śruby i załadowali panele - domyśla się Cieśla. "Zniknęło" 12 sztuk. W sumie 30 metrów ogrodzenia. - Trudno powiedzieć, czy kogoś się przestraszyli i uciekli, czy może tyle było komuś potrzeba - zastanawia się strażak. Zostały "gołe" słupki. Tylko dlatego, że są zabetonowane. Złodzieje nie pogardzili uchwytami i śrubkami.

Reklama

- Od 25 lat jestem prezesem OSP w Swatach, ale czegoś takiego nie spodziewałem się. Nigdy nie było tu kradzieży. Bardziej bym się spodziewał, że ktoś zniszczy ogrodzenie niż ukradnie - mówi Andrzej Błachnio.

Policja na tropie

Strażacy od razu zawiadomili policję. - Na razie czekamy. Może znajdą złodzieja, a jak nie to trzeba będzie poszukać pieniędzy i kupić nowe przęsła. Nie mamy pomysłu, kto może stać za kradzieżą - zaznacza prezes Błachnio. Raczej nie chodziło o złom. Płot ma ponad 6 lat, ale wygląda jak nowy. Przęsła były dobrej jakości. Kupione za pieniądze z funduszu sołeckiego. Strażacy sami je montowali. Straty szacują na 1,2 tys. zł.

Reklama

- Przyjęliśmy zawiadomienie o kradzieży. Trwają czynności mające na celu ustalenie sprawców - informuje podinsp. Robert Wąsik z ryckiej policji.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości