- Jest o wiele więcej miejsca do przebierania i szybciej będziemy ruszać na pomoc - mówi Rafał Gągała, gospodarz w OSP Ułęż
Kiedy pod koniec zeszłego roku w garażu ułęskiej jednostki, oprócz Volvo i Żuka, stanął Jelcz, zrobiło się ciasno. Strażacy musieli znaleźć nowe lokum na ubrania. Przebieranie się pomiędzy samochodami było uciążliwe. Druhowie wymyślili nowe rozwiązanie. W czynie społecznym wydzielili pomieszczenie obok garażu. Postawili ściany działowe i powstała szatnia. -Udało się nam nieodpłatnie pozyskać drzwi wewnętrzne. Otrzymaliśmy również ok. 180 m kantówki z tartaku, która posłużyła do zbudowania stelaża ściany działowej - mówi strażak Dominik Parzyszek.
Szatnia jest przestronna i każdy strażak może swobodnie się przebrać. Stoją tu regały z wydzielonymi półkami na 12 kompletów ubrań specjalnych oraz hełmy i buty. - Półki wykonaliśmy z płyt OSB, które pocięliśmy na odpowiednie wymiary, skręciliśmy i pomalowaliśmy na czerwono, a także zamontowaliśmy wieszaki na ubrania - opowiada Rafał Gągała. - Każdy boks jest podpisany, więc nie ma obawy, że któryś z nas założy nieswoje ubranie - zaznacza. Oprócz szatni powstał też kantorek o powierzchni 20 m2. Tu, na pólkach, stoi sprzęt ratowniczo - gaśniczy.
Remont trwał ok. 3 miesiące. - Spędziliśmy wiele godzin pracy w strażnicy. Każdy z nas pracuje zawodowo i robiliśmy to wieczorami. Zdarzało się, że pracowaliśmy do 3 nad ranem, żeby osiągnąć zamierzony cel, ale było warto - opowiada gospodarz. -Cieszymy się z efektu końcowego, bo szatnia wspaniale się prezentuje. Teraz będziemy znacznie szybciej się ubierać i wyjeżdżać na akcje, bo w takich sytuacjach każda sekunda ma znaczenie - dodaje.
Remont został wykonany za pieniądze ze środków własnych oraz finansów otrzymanych m.in. z urzędu gminy i lokalnych sponsorów. - Dziękujemy wszystkim za okazaną pomoc. Dzięki temu mogliśmy zakupić materiały budowlane - podkreśla Gągała. Koszt materiałów to ok. 4 tys. zł.
Do tej pory strażacy również nie siedzieli z założonymi rękami. W zeszłym roku przeprowadzili remont garażu. W dwóch boksach (90 m2) sami skuli starą posadzkę. - Do tego potrzebowaliśmy sprzętu. Koparkę i przyczepę użyczyła gmina, a dwa ciągniki nasi druhowie - opowiada strażak Cezary Latusek. Następnie firma budowlana wykonała nową, przemysłową posadzkę wraz z odwodnieniem. Oprócz tego udało się uzupełnić ubytki i pomalować ściany oraz sufit. Został też wykonany wyciąg spalin. Remont garażu kosztował 16 tys. zł. Pieniądze na ten cel pochodziły z Funduszu Składkowego Ubezpieczenia Społecznego Rolników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze