Reklama

Wypłynęli motorówką w rodzinny rejs po Wiśle

Niezwykła rzeczna wyprawa była jedną z nagród w licytacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Szczęśliwi posiadacze voucheru odebrali w niedzielę swoją nagrodę

W niedzielne popołudnie Karol i Ula Szlendakowie z dziećmi Klaudią i Antosiem przyjechali do Dęblina ze Strzyżowic (powiat puławski), by odebrać nagrodę wylicytowaną podczas 27. finału WOŚP.  Odbył się on w murach Zespołu Szkół Ogólnokształcących 13 stycznia. - Wylicytowaliśmy za 200 złotych rejs motorówką. Nigdy wcześniej nie pływaliśmy - mówi pani Ula. - Co nas skłoniło? Zabawa to jedno i szczytny cel - dodaje. 

Rodzina Szlendaków od lat wpiera inicjatywę Owsiaka. - O tym, jak ważna jest to akcja przekonaliśmy się w szpitalu, gdy robiliśmy dziecku badanie słuchu. Widzieliśmy sprzęty oznaczone czerwonymi serduszkami. Pieniądze zebrane podczas finałów są należycie wykorzystywane - dodaje Karol Szlendak. 

Reklama

Rejs na zakończenie wakacji

Rodzina długo zbierała się do odebrania swojej nagrody, ale w końcu się udało. - Jest końcówka wakacji, piękna pogoda. To będzie wielka frajda i radość zwłaszcza dla dzieci - mówi Karol Szlendak.

Rodzinę ze Strzyżowic zaprasza na pokład Mariusz Zajączkowski prezes stowarzyszenia "Przystań Wisła Dęblin". - Nasze stowarzyszenie przekazało dwa vouchery na finał WOŚP w Dęblinie. Chodziło o to, by wesprzeć fundację WOŚP i dzieci, które potrzebują specjalistycznego sprzętu w szpitalach - mówi Mariusz Zajączkowski. Dzięki licytacji dwóch rejsów udało się zebrać 820 zł na rzecz WOŚP.

Reklama

Łódź własnej roboty

Motorówka, którą wypływają na wody Wisły, Zajączkowski wykonał samodzielnie. - Kupiłem samą skorupę,a resztę dołożyłem. Zajęło mi to około 400-500 godzin. To moje hobby - mówi Mariusz. Sprzęt robi wrażenie. Łódź jest dynamiczna i jednocześnie bardzo stabilna oraz bezpieczna. Zapewnia niezwykłe wrażenia. - Posiada napęd strugowodny i silnik 200-konny od samochodu. Zarejestrowana jest na 7 osób. Cieszę się, że dziś będę mógł uszczęśliwić rejsem rodzinę, która wylicytowała voucher - mówi Mariusz. 

Reklama

Pasażerowie wyposażeni w kapoki wchodzą na pokład motorówki. -Trochę się boimy. Ja nie umiem pływać i mam cykora - przyznaje Ula. Dzieci z niecierpliwością oczekują założenia kapoków i wejścia na motorówkę. - Chciałam popływać i zobaczyć, jak to jest - mówi Klaudia. - Ja się nie boję - odważnie dodaje Antoś. 

Niezapomniane wrażenia

Kierowca uruchamia silnik. Motorówka nabiera tempa. Zostawia za sobą bryzę wody i fale, które z każdą chwilą łagodnieją, odbijając się o brzeg. Szlendakowie odpływają w kierunku mostu drogowego, a następnie kolejowego na Wiśle. Ich rejs będzie trwał godzinę, ale niezapomniane wrażenia, mocna dawka adrenaliny i widoki na pewno na długo zapadną w ich pamięci. 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-08-27 15:26:01

    Ten pan mogl chociaz koszule do zdjec zalozyc....Nie kazdy ma ochote na ogladanie takich obwislych brzuszkow....Moze czas najwyzszy by panowie zaczeli szanowac innych ktorzy nie koniecznie maja ochote ogladac wszedzie wylewajacy sie tluszcz

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ula Szlendak - niezalogowany 2019-08-27 20:58:38

    Bez przesady, koszula do zdjęcia i może jeszcze krawat, garnitur i buty lakierki..... człowieku to rejs motorówką a nie jakaś gala..... a po drugie nasz sternik całkiem dobrze wygląda.... chyba nie widziałeś(aś) wylewającego się tłuszczu. A jak się nie podoba to proszę nie patrzeć. Nam się podobało i dziękujemy za miły rejs oraz godzinę niezapomnianych wrażeń, pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-08-28 07:32:53

    "gosc "nie ma innych problemow tyko ludzkie -brak koszulki

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości