- Nie mieści mi się to w głowie. Ktoś sobie robi porządki w domu, a mi podrzuca odpady - żali się Kazimierz Jakubiec z Rososzy
Pierwszy raz ktoś wyrzucił gruz na pole pana Kazimierza jesienią ubiegłego roku. Gospodarz od razu zgłosił to policji. Mundurowi pojawili się na polu. Obejrzeli dzikie składowisko. Sprawca nie został wykryty. Policja umorzyła dochodzenie.
Pan Kazimierz mieszka w Rososzy. Jego pole ciągnie się aż do Lasocina. Dwa tygodnie temu mężczyzna wybrał się by je obejrzeć. - Normalnie mnie zamurowało - mówi. Wysypisko jest jeszcze większe. - Niedługo nie będę jak miał wjechać na pole - żali się. Znów zgłosił to na komendzie, ale wątpi, żeby udało się "namierzyć" śmieciarza. - Mogę się tylko domyślać kto mógł nawieźć gruzu, ale za rękę nikogo nie złapałem. Nic nie mogę powiedzieć - przyznaje poszkodowany. - Nie jestem mieszkańcem tej wioski. Być może ktoś chciał mi zrobić na złość. Nie sądzę, żeby ktoś z daleka jechał z gruzem właśnie na moje pole - dodaje.
Pan Kazimierz załamuje ręce. Ma nadzieję, że może po nagłośnieniu sprawy kogoś ruszy sumienie i nie będzie więcej nawoził odpadów na jego pole. - Może w końcu ktoś zrozumie, że robi coś złego - mówi. Do tej pory był spokój. - Kiedyś ktoś nawiózł tu badyle. Pomyślałem zgnije, worze się w ziemię i nie będzie problemu. Ale teraz nie wiem co mam zrobić. Przecież gruzu nie zaorzę - tłumaczy Jakubiec. Nie ma też sprzętu, żeby uprzątnąć nielegalne składowisko. Dużo tego jest. Chętnie odda gruz za darmo. - Po sąsiedzku też leży sterta, ale to właściciel sam sobie nawiózł, jak robił remont. Może ktoś pomyślał, że można przywozić gruz w to miejsce, ale nikt mnie o pozwolenie nie pytał - zaznacza gospodarz.
Za nielegalny wywóz odpadów grożą surowe kary. Takie działanie traktowane jest jako wykroczenie, za które grozi mandat w wysokości minimum 500 zł. W przypadku udowodnionego wyrzucenia większej ilości trzeba liczyć się z koniecznością zapłaty nawet 5 tys. zł lub odrobienia prac społecznych. W razie niewywiązania się z tych obowiązków, można nawet trafić do więzienia na 30 dni. A przecież gruzu można pozbyć się legalnie, bez narażania się na karę. - Odpady budowlane i rozbiórkowe nieodpłatnie przyjmowane są w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów przy ulicy Janiszewskiej 70 w Rykach - przypomina Sylwia Sieraj, kierownik referatu gospodarki odpadami Urzędu Miejskiego w Rykach. Trzeba je dostarczyć własnym transportem. Punkt czynny jest we wtorki i czwartki oraz I i III sobotę miesiąca (w okresie zimowym w I sobotę).
Zbigniew Jończyk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze