Ostatni dzień maja przyciągnął mieszkańców okolicy przy kapliczce w pobliżu ulicy Młynarskiej. Fundator obiektu Zygmunt Lech zaprosił sąsiadów i znajomych na wspólną modlitwę i śpiew, nawiązując do dawnej tradycji majowych nabożeństw. To jedno z nielicznych miejsc w okolicy, gdzie stara lokalna tradycja wciąż żyje.
W niedzielny wieczór, 31 maja zebrali się przy kapliczce sąsiedzi i przyjaciele fundatora. Inicjatywa wyszła od samego Zygmunta Lecha, który przyznał, że do działania skłoniła go przywiązanie do dawnych zwyczajów.
– Coraz mniej ludzi ma chęć nawiązywania do dawnych stylów życia. Ja jestem jednym z tych, którzy są wierni starym zwyczajom. Cieszę się, że i was takie rzeczy interesują. Co ważne, ta tradycja wiąże się też z naszą religijnością i ta religijność na dzisiejszym spotkaniu będzie wyrażona. Mam nadzieję, że łaski na nas spłyną i będziemy mile wspominać tę chwilę – mówił fundator.
Modlitwę wieczoru poprowadził Józef Piecek, uczestnik Ryckiego Chóru Miejskiego. Spotkanie rozpoczęło się od odśpiewania litanii loretańskiej, po której nastąpiły pieśni maryjne. Całość wieńczył wspólnie odśpiewany Apel Jasnogórski – tradycyjne zakończenie majowych nabożeństw.
Po części modlitewnej Zygmunt Lech zaprosił zebranych na poczęstunek na swoją posesję. Przy okazji podkreślił, że kapliczka jest miejscem dostępnym dla wszystkich.
– Cały czas jeszcze przy niej pracuję, na miarę moich sił. Postaram się w niedługim czasie postawić przy niej ławkę, by można było wygodnie usiąść – zapowiedział Zygmunt Lech.
Fundator wyraźnie zaznaczył, że obiekt ma charakter publiczny – każdy może się przy nim zatrzymać i pomodlić. Docelowo kapliczka ma stać się miejscem codziennej chwili refleksji dla okolicznych mieszkańców.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze