Odszedł człowiek, który przez lata stał po stronie pracowników. W wieku 61 lat zmarł Stanisław Śluzek, wieloletni lider związków zawodowych „Hortexu” i „Kampolu”
Śmierć Stanisława Śluzka poruszyła wielu mieszkańców Ryk. Dla syndyka był partnerem do rozmów, dla związkowców liderem, dla współpracowników dobrym kolegą z pracy, a dla społeczności - życzliwym człowiekiem. Zmarł 3 lutego, miał 61 lat.
Przedwczesne odejście cenionego pracownika ryckiej przetwórni wywołało smutek i niedowierzanie.
- Jeszcze nie tak dawno rozmawialiśmy o ochronie zakładu i pracowników naszej spółki w upadłości, a dziś przychodzi nam się żegnać - mówi Katarzyna Alicka, kierownik produkcji „Kampolu”.
W ostatnim pożegnaniu, które odbyło się 7 lutego w kościele w Rykach, wzięli udział rodzina, współpracownicy i liczne grono znajomych.
Stanisław Śluzek działał na wielu polach. W połowie lat 90. był jednym z pierwszych filmowców w Rykach. Nagrywał chrzty, pierwsze komunie i wesela. Do dziś są one cenną pamiątką w wielu domach.
Najwięcej serca oddał jednak pracy w przetwórni. Z zakładem był związany od 1997 roku aż do listopada ubiegłego roku, gdy nagle pojawiły się problemy zdrowotne. Zaczynał w dziale musów i wsadów owocowych w „Hortexie”. Z czasem awansował - w 2004 roku został mistrzem produkcji, a później kierownikiem zmiany.
- Potrafił współpracować z ludźmi, wprowadzał zmiany i wiele innowacji w przedsiębiorstwie. Czasami były ze strony wyższego nadzoru opory, ale kilka rzeczy udało się wywalczyć, nawet wbrew władzy i wprowadzić w życie. Tym sposobem udowadniał, że można skutecznie wprowadzać innowacje - podkreśla Katarzyna Alicka.
W ostatnich latach szczególnie widoczna była jego działalność związkowa. To z inicjatywy Stanisława Śluzka w 2016 roku w zakładzie powstały Wolne Związki Zawodowe „Sierpień 80”.
- Sam zorganizował pracowników i doprowadził do wyborów władz związkowych. Można powiedzieć, że było to swoiste „dziecko” Stanisława - mówi Krzysztof Cieśla, kierownik działu produkcji koncentratów w „Kampolu”.
Stanisław Śluzek przez dziesięć lat przewodniczył związkom. Były to jedne z największych organizacji związkowych w historii „Hortexu” i „Kampolu”. Współpracownicy wspominają go jako osobę wymagającą, ale sprawiedliwą.
- Jak sobie coś postanowił, nigdy nie odpuścił - dodaje Krzysztof Cieśla. - Pomógł pracownikom w bardzo wielu sprawach. Niektórzy nawet nie byli świadomi tego, jak wielka to była pomoc - podkreśla.
Szczególnie dużo pracy włożył w czasie trwającej od dwóch lat upadłości „Kampolu”. Uczestniczył w sprawach sądowych, współpracował z władzami i syndykiem.
- Poznałam Pana Stanisława na sali sądowej, gdy ogłaszana była upadłość „Kampolu”. Był zatroskany, ale patrzył i pytał mnie: „co dalej?” z dużą ufnością - wspomina Agnieszka Biała, syndyk masy upadłości „Kampol”.
- Zawsze przygotowany, zadawał trudne, merytoryczne pytania, a przy tym zachowywał najwyższe standardy komunikacji. Był człowiekiem o bardzo wysokiej kulturze osobistej. Dbał o dobro zakładu i swoich kolegów z pracy. Pomagał, przekonywał i szedł dalej. Robił bardzo wiele, aby zakład nadal funkcjonował - dodaje.
Stanisław Śluzek spoczął na cmentarzu w Rykach. Dla wielu pozostanie symbolem uczciwości, wytrwałości i prawdziwego zaangażowania w sprawy pracowników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze