74-letnia mieszkanka Ryk była przekonana, że pomaga funkcjonariuszom. Przelała na wskazane przez rzekomego policjanta konto swoje oszczędności
W ubiegłym tygodniu do kobiety zatelefonował mężczyzna. Podał się za policjanta. Wmówił seniorce, że jej pieniądze w banku są zagrożone. Polecił wypłacić wszystkie oszczędności. 74-latka poszła do banku. Wypłaciła pieniądze i przelała je na podane przez oszusta numery rachunków. Straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych.
"Policjanta" szuka policja
- Zasada "ograniczonego zaufania" do nieznajomych obowiązuje nie tylko dzieci. Dorośli często o niej zapominają, stając się ofiarami własnej łatwowierności i braku rozwagi - mówi podinsp. Robert Wąsik z ryckiej policji. - Niespodziewane telefony osób podających się za policjantów, dawno niewidzianych wnuków, siostrzenic czy kuzynów nie muszą zakończyć się finansową porażką, jeżeli będziemy przestrzegać podstawowych zasad - dodaje.
Jak informuje Wąsik, policjant nigdy nie zadzwoni z informacją o prowadzonej akcji. Nie poprosi o przekazanie komuś pieniędzy, przelaniu ich na konto lub pozostawienie w jakimś miejscu. - W takim momencie należy od razu zakończyć rozmowę. Jeżeli nie wiemy, jak zareagować, powiedzmy o podejrzanym telefonie komuś z bliskich lub wybierzmy numer alarmowy 112 lub 997 - radzi rzecznik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tylko gdzie to zgłosić? Jechać trzeba by było do Lublina albo do Warszawy? Bo w Rykach na komisariacie powiedzą ,żeby nie odbierać takich telefonów albo olać sprawę bo oni itak nie mogą nic zrobić :) wiem to z doświadczenia bo byłem z podobną sprawą... Pozdrawiam
Tylko gdzie to zgłosić? Jechać trzeba by było do Lublina albo do Warszawy? Bo w Rykach na komisariacie powiedzą ,żeby nie odbierać takich telefonów albo olać sprawę bo oni itak nie mogą nic zrobić :) wiem to z doświadczenia bo byłem z podobną sprawą... Pozdrawiam