Mężczyzna poszukiwany listem gończym przez ponad dwa lata ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – aż do poniedziałkowego wieczoru, gdy rozbił samochód na polu w gminie Stężyca. Policjanci z Ryk zatrzymali go kilka godzin później. To ten sam 24-latek, który kilka dni wcześniej porzucił swoją roczną córkę w cudzym aucie i uciekł do lasu.
W poniedziałek (1 czerwca) po godzinie 18:30 dyżurny Komisariatu Policji w Dęblinie odebrał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym w miejscowości Piotrowice. Kierujący samochodem marki Audi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z drogi i dachował na polu. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali rozbite auto – ale nie jego kierowcę. Strażacy obecni na miejscu poinformowali policjantów, że mężczyzna oddalił się w kierunku pobliskich zabudowań.
Poszukiwania nie trwały długo. Mundurowi sprawdzili okoliczne zabudowania i odnaleźli ukrywającego się 24-latka. Szybko okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Rykach do odbycia kary ponad dwóch lat pozbawienia wolności za wcześniej popełnione przestępstwo, a dodatkowo nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami.
– Od zatrzymanego wyczuwalna była silna woń alkoholu, dlatego pobrano od niego krew do badań, które pozwolą ustalić, czy kierował pojazdem w stanie nietrzeźwości – informuje asp. Łukasz Filipek, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Rykach.
W trakcie dalszych czynności policjanci ustalili, że zatrzymany ma związek ze zdarzeniem z poprzedniego tygodnia. W czwartek około godziny 10:00 do ryckiej komendy zadzwoniła młoda kobieta. Powiadomiła, że jej 24-letni partner po kłótni zabrał roczną córkę i oddalił się w nieznanym kierunku.
Na miejsce skierowano patrole policyjne, a do akcji poszukiwawczej włączyli się również strażacy z JRG Ryki oraz OSP Stężyca i Brzeźce. Przełom nastąpił w okolicach miejscowości Długowola. Jeden z kierowców zatrzymał radiowóz i przekazał policjantom dziewczynkę – mężczyzna wsiadł do jego samochodu z wózkiem, poprosił o podwiezienie, a gdy kierowca odmówił dalszej jazdy, wysiadł i oddalił się w kierunku lasu, zostawiając roczną córkę na siedzeniu obcego auta. Dziecko było całe i zdrowe – wróciło pod opiekę matki.
Po wypadku mężczyzna z obrażeniami trafił do szpitala. Po udzieleniu pomocy medycznej został doprowadzony do zakładu karnego, gdzie będzie odbywał zasądzoną karę pozbawienia wolności.
Sprawa na tym się jednak nie kończy. Policjanci prowadzą postępowanie wyjaśniające okoliczności kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. Wyniki badania krwi mogą skutkować kolejnymi zarzutami.
fot. KPP Ryki, OSP KSRG Stężyca
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze