O godz. 15:30 w mieście rozległ się dźwięk syren. Dokładnie 85 lat temu Niemcy zrzucili grad bomb na uciekających ludzi oraz zabudowania siejąc śmierć i zniszczenie.
– Po bombardowaniu jako pierwsza zapaliła się stodoła Królików. Od niej ogień rozprzestrzenił się na sąsiednie budynki. Te zapalały się jedne od drugich. Ludzie uciekali. Wyganiali z obór konie, krowy i świnie. Pożary dotarły aż do Ragusów. Ocalał tylko koniec ulicy Królewskiej – opowiadała naszej redakcji Adela Nosowska z Ryk.
Ogień strawił dużą część miasta
Prawdziwą gehennę miasto przeżyło następnego dnia. Wczesnym popołudniem 10 września, o godzinie 14.45 na wysokości 3000 metrów pojawiła się grupa 18 dobrze już znanych bombowców typu heinkel należących tym razem do II gruppen KG4. Mieszkańcy mając w pamięci niedawny nalot podobnych maszyn, na dźwięk ryku ich silników rzucili się do ucieczki i kryli gdzie tylko mogli. Samoloty jednak obrały sobie za cel znowu szosę Lubelską i uciekające nią masy wojska i cywili. Na głowy uciekinierów posypał się grad bomb, które trafiały nie tylko w ludzi i samą szosę, ale także w najbliższe zabudowania powodując zniszczenia i pożary.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze