Plantatorzy załamują ręce. - Mamy pracowników, ale nie za dużo. Wygląda na to, że w tym roku nie zbierzemy wszystkich owoców - mówi Marian Buczek z Ryk. Sprawę skomplikowała epidemia
Rusza sezon truskawkowy. W prasie, internecie, tablicach ogłoszeń coraz więcej ofert pracy przy zbiorach. Ale chętnych brakuje. I to nie od dziś. W ostatnich latach sytuację ratowali cudzoziemcy, głównie z Ukrainy. Teraz i ten kierunek napływu siły roboczej kuleje. Wszystko przez koronawirusa. Zamknięte granice i wymogi sanitarne nie sprzyjają przyjazdom. Osoby, które już wjadą do Polski mają przeprowadzane testy na koronawirusa (finansowane przeważnie przez potencjalnego pracodawcę), a później przechodzą jeszcze dwutygodniową kwarantannę. W trudnej sytuacji znaleźli się najwięksi plantatorzy, a takich na terenie powiatu ryckiego nie brakuje.
Sytuacją nie za bardzo przejmuje się Zofia Szewczyk z Kłoczewa. Jej pole truskawek ma 10 arów. Za dużo, żeby przerobić zbiór na własne potrzeby, dlatego pani Zofia z synem sami zrywają owoce, żeby później je sprzedać. - Jest sporo pracy, ale musimy jakoś dawać sobie sami radę - mówi mieszkanka Kłoczewa. Zachwala, że nie stosuje na swoją uprawę żadnych oprysków chemicznych. - Wszystko robimy ręcznie, usuwamy chwasty. Czasami przyjdzie siostra i pomoże. Nie ma rąk do pracy, a młodzi to już w ogóle nie są zainteresowani - oznajmia pani Zofia. Wspomina, że kiedyś było zupełnie inaczej. - Jak byłam uczennicą nawet do Zalesia jeździłam, żeby sobie zarobić na sukienkę na odpust, na jagody też się chodziło, a teraz? - rozkłada ręce.
O ile brak rąk do pracy nie jest aż tak dużym problemem dla pani Zofii, to dla Mariana Buczka z Ryk to być, albo nie być. Ma bagatela ok. 10 hektarów truskawek. Bez zatrudnienia ludzi nie ma nawet co myśleć o zarobku. - Mamy pracowników, ale nie za dużo - oznajmia plantator. W pełni sezonu potrzeba 30-40 osób. W ubiegłym roku pracowało tylko dwóch Polaków, reszta to Ukraińcy. Teraz dojechało niewielu zbieraczy zza wschodniej granicy. Więcej jest Polaków. - Do urzędu pracy zgłosiłem zapotrzebowanie na 30 osób, ale jak na razie przyjechało tylko 13 - mówi pan Marian. Wszystko jest legalnie. Są zarejestrowani w urzędzie pracy i Sanepidzie. W tej chwili 6 osób jest na kwarantannie. Policja przyjeżdża przynajmniej dwa razy dziennie i sprawdza cudzoziemców. Plantator ma nadzieję, że chętnych do zbierania truskawek będzie przybywać. - Muszę zwiększyć ilość pracowników - zaznacza. Na polu ma różne odmiany truskawek. Zbiory u pana Mariana skończą się dopiero w październiku, w momencie pierwszych przymrozków. - Jest zagrożenie, że w tym roku nie zbierzemy wszystkich owoców. Myślę, że może zostać nawet 20% - sonduje rolnik. Do tego dochodzi niższa niż spodziewali się rolnicy cena, choć przed sezonem dużo mówiło się, że w tym roku truskawka powinna być droga. Póki co na bazarku kilogram można kupić za 7,5 zł, ale cena cały czas spada.
Złą sytuację z pracownikami sezonowymi zza granicy potwierdzamy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Rykach. - Wniosków, które do nas wpływają od pracodawców mamy w tym roku więcej w porównaniu do roku poprzedniego - informuje dyrektor Piotr Gałkowski. W 2019 roku w ciągu pierwszych pięciu miesięcy wpłynęło 517 wniosków. W tym roku było ich 666. Mimo większego zapotrzebowania, osób zza granicy, które podjęły pracę jest mniej niż rok temu. - Na dzień dzisiejszy wydaliśmy 46 zezwoleń na pracę. W roku ubiegłym w tym okresie takich zezwoleń było 82 - zaznacza dyrektor PUP. - Liczymy, że w czerwcu zezwoleń będzie dużo więcej - dodaje Piotr Gałkowski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jakby uczciwie płacili, to by się pracownicy znaleźli. A jak to zwykle bywa pracodawca wyzyskiwacz w Polsce rzuca ochłapy, to chyba nie dziwne, że nikt nie chce robić za miskę ryżu.
Jaka praca taka placa myślę że i tak uczciwa aby owoc nie gonił na polu po za tym Pan Marian płaci uczciwie bo cena na skupienie śmieszna tym bardziej że oferuje zatrudnienie
"... żeby zarobić na sukienkę na odpust" uwielbiam Panią ;) tak kiedyś było, pamiętam jak jakieś 20 lat temu, może trochę więcej do pracy przyjeżdżali młodzi na cały tydzień albo dłużej z ostatnich klas liceów z okolicznych miejscowości do zbioru truskawek, a ceny też były różne i chętni byli. Tylko prawda jest też taka że i młodzież była inna... teraz to tylko potrafią platać się po parkach albo gry i telefon, a na to wszystko rodzice dajcie.. A jak ktoś miałby jakieś "ale", że jak kto przecież to dzieci, to odsyłam do rozdziału Kodeksu Pracy o pracy młodocianych już od 15 lat ;) taka praca może nauczyć dyscypliny i zaradności i tego że jak coś chce się mieć to trzeba na to zapracować, bo jak będzie się dorosłym to prezenty z nieba spadać nie będą ;)
Zachęcam do zapraszania na samozbiory - mieszkańcy miast chętnie przyjadą, zbiorą i zapłacą za truskawki. Bezpłatne zaproszenia można zamieścić na www.myzbieramy.pl - Rolnicy, którzy zaprosili na samozbiory są zadowoleni, za granicą pomysł sprawdza sie od lat np. w USA, Kanadzie
Zachęcam do zapraszania na samozbiory - mieszkańcy miast chętnie przyjadą, zbiorą i zapłacą za truskawki. Bezpłatne zaproszenia można zamieścić na www.myzbieramy.pl - Rolnicy, którzy zaprosili na samozbiory są zadowoleni, za granicą pomysł sprawdza sie od lat np. w USA, Kanadzie
Jakby uczciwie płacili, to by się pracownicy znaleźli. A jak to zwykle bywa pracodawca wyzyskiwacz w Polsce rzuca ochłapy, to chyba nie dziwne, że nikt nie chce robić za miskę ryżu.
Jaka praca taka placa myślę że i tak uczciwa aby owoc nie gonił na polu po za tym Pan Marian płaci uczciwie bo cena na skupienie śmieszna tym bardziej że oferuje zatrudnienie
"... żeby zarobić na sukienkę na odpust" uwielbiam Panią ;) tak kiedyś było, pamiętam jak jakieś 20 lat temu, może trochę więcej do pracy przyjeżdżali młodzi na cały tydzień albo dłużej z ostatnich klas liceów z okolicznych miejscowości do zbioru truskawek, a ceny też były różne i chętni byli. Tylko prawda jest też taka że i młodzież była inna... teraz to tylko potrafią platać się po parkach albo gry i telefon, a na to wszystko rodzice dajcie.. A jak ktoś miałby jakieś "ale", że jak kto przecież to dzieci, to odsyłam do rozdziału Kodeksu Pracy o pracy młodocianych już od 15 lat ;) taka praca może nauczyć dyscypliny i zaradności i tego że jak coś chce się mieć to trzeba na to zapracować, bo jak będzie się dorosłym to prezenty z nieba spadać nie będą ;)