Justyna Bednarczyk, Aleksandra Głodek i Monika Prządka znalazły się w gronie tych, którzy już 7 października rozpoczną kurs w Szkole Podoficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie
Egzaminy wstępne odbywały się od 26 do 29 sierpnia. - Do egzaminów przystąpiło 268 osób. Przyjętych zostało 150. Wśród nich są 33 kobiety - informuje st. chor. sztab. Paweł Konarski, rzecznik prasowy SPSP. Poza testami sprawnościowymi do zaliczenia był także test wiedzy ogólnej, znajomości języka angielskiego oraz rozmowa kwalifikacyjna. Kurs rozpocznie się 7 października.
Silne i zdeterminowane
Różni je dotychczasowy styl życia, pasje, wiek. Mają jeden wspólny cel - chcą służyć w polskiej armii. Nie przeraża ich wizja trudów służby i litrów potu wylanego na poligonach.
Justyna mieszka w Białkach Dolnych, od 12 lat pracuje w urzędzie gminy. Pewnego dnia postanowiła zmienić coś w swoim życiu. - Wojsko daje możliwość rozwoju i zdobywania nowych umiejętności. Pomyślałam, że to praca dla mnie - mówi. Solidnie przygotowała się do egzaminów, zwłaszcza od strony fizycznej. - Najbardziej obawiałam się w-fu i pompek. Strach ma wielkie oczy, bo w dniu egzaminu udało mi się zrobić ich aż 27, co dało mi ocenę bardzo dobrą - dodaje pani Justyna.
Aleksandra Głodek z Ryk o naborze do szkoły podoficerskiej dowiedziała się przypadkowo, podczas rozmowy z koleżanką. - Pomyślałam, że to dla mnie szansa. Kiedy usłyszałam, że na kursie uczą się budowy silników i różnych innych technicznych zagadnień oraz, że jest prowadzony nabór, zdecydowałam się spróbować swoich sił - mówi pani Ola. Dodaje, że najbardziej obawiała się o wyniki badań, później o testy sprawnościowe. - Nie byłam pewna, czy będę wystarczająca dobra, by znaleźć się w gronie 150 szczęśliwców - mówi.
Monika Prządka z Ryk ukończyła studia na wojskowej uczelni. Do tej pory pracowała w biurze. - Dostanie się do szkoły podoficerskiej otwiera przede mną nowe możliwości - mówi pani Monika. Do egzaminów solidnie się przygotowywała. - Testy były dosyć wymagające. Najwięcej czasu poświęciłam na przygotowanie fizyczne - dodaje ryczanka.
Będą obsługiwać statki powietrzne
Podczas rocznego szkolenia przyszli podoficerowie zdobędą wiele umiejętności, zaczynając od kursu podstawowego. - Będzie to m.in. musztra, regulaminy, strzelania, taktyka-szkolenie ogólnowojskowe, czyli to co każdy żołnierz powinien umieć - mówi rzecznik. Po zakończeniu szkolenia podstawowego rozpocznie się szkolenie specjalistyczne. Kierunek kursu to SIL czyli Służba Inżynieryjno-Lotnicza. - Czyli wszystko, co wiąże się z obsługą statków powietrznych np. uzbrojenie, tankowanie, obsługa radia itp. Podczas obu etapów szkolenia żołnierze będą intensywnie uczyć się języka angielskiego - dodaje st. chor. sztab. Paweł Konarski.
Mają zapewniony etat
Po kilku pierwszych tygodniach, czyli na zakończenie szkolenia podstawowego, odbędzie się przysięga wojskowa. Zaś po roku, na koniec kursu, żołnierze przystąpią do promocji i wyjdą ze stopniem kaprala (I stopniem podoficerskim). - Każdy z kursantów ma zagwarantowany etat w jednostkach Sił Zbrojnych na terenie całego kraju - kończy rzecznik SPSP.
Jak kształtują się zarobki w wojsku? Zgodnie z tabelą uposażenia zasadniczego (źródło MON) szeregowy zarabia 3200 zł brutto, zaś kapral prawie 3700 zł. Do tego dochodzą trzynastki i mundurówki. Żołnierze mogą też liczyć na wojskowe mieszkania, a osoby wynajmujące pokoje otrzymują dodatki. Zanim jednak dostaną pierwszą wypłatę, najpierw czeka je rok wytężonej pracy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Czyli będą przelatywały ?
To chyba idą tylko dla zarobków i tych dodatków, bo wątpię żeby same z własnej woli chciały.
Ty chyba tak chodzisz
Czyli będą przelatywały ?
To chyba idą tylko dla zarobków i tych dodatków, bo wątpię żeby same z własnej woli chciały.
Ty chyba tak chodzisz