Z samolotu szkolno-treningowego TS-11 Iskra przechowywanego w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie zniknęło 66 elementów wyposażenia kokpitu. Według informacji Prokuratury Rejonowej w Lublinie straty mogą sięgać około 200 tysięcy złotych. Jak informuje Radio ZET, mimo przesłuchania kilkudziesięciu świadków i analizy nagrań monitoringu, wciąż nie ustalono sprawcy.
Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Lublinie, a prowadzi je Żandarmeria Wojskowa w Dęblinie. Do kradzieży mogło dojść pomiędzy lipcem 2024 roku a majem 2025, gdy samolot znajdował się na terenie muzeum. Jak podaje prokurator Agnieszka Kępka, zabezpieczono nagrania monitoringu oraz przesłuchano 67 świadków, jednak materiał dowodowy nie pozwolił na wskazanie sprawcy.
Według rzecznika żandarmerii majora Damiana Stanuli, priorytetem jest obecnie ustalenie faktycznej wartości skradzionych elementów poprzez opinię biegłego.
Zawiadomienie o kradzieży złożył zastępca burmistrza Dęblina Krzysztof Uznański, a sprawę komentuje burmistrz Roman Bytniewski, który podkreśla, że “Iskra” trafiła do muzeum z pełnym wyposażeniem, a zwrócono ją w stanie niemal pustym.
Innego zdania jest dyrektor muzeum Monika Żmuda, która – jak czytamy w Radio ZET – zwraca uwagę, że nie ma pewności, w jakim stanie technicznym samolot został przekazany. Jednocześnie zapowiada, że instytucja rozbuduje system monitoringu.
Jak informuje Radio ZET, samolot został już zwrócony miastu i po renowacji w Wojskowych Zakładach Lotniczych stanie w Dęblinie jako pomnik. Dochodzenie w sprawie kradzieży nadal trwa.
Źródło: Radio ZET
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze