Reklama

Jak powstawała rezydencja hr. Kickiego?

Taras, ściana frontowa i zwieńczenie attyki według planów mogły wyglądać zupełnie inaczej niż współcześnie. Szkice projektanta pałacu w Sobieszynie rzucają nowe światło na klasycystyczną XIX-wieczną budowlę w gminie Ułęż

Dzięki sukcesywnie digitalizowanym zasobom archiwalnym wciąż można odkrywać nieznane fakty dotyczące historii powiatu. Dwa lata temu na łamach „Twojego Głosu” przedstawiliśmy koncepcje przebudowy dworu w Rykach. Teraz pojawiła się możliwość zgłębiania, za pośrednictwem rysunków z 1800 r., początku powstawania dawnej siedziby hr. Kajetana Kickiego. Skany udostępniła na stronie internetowej Biblioteka Narodowa „Polona”.

Inspirowany włoskim stylem

Szkice przebudowy (a niewykluczone, że budowy) pałacu w Sobieszynie znalazły się w notatniku drugim Księgi Pamiątkowej hr. Stanisława Kostki Potockiego. Zostały przypisane autorstwu cenionego, urodzonego w Puławach, architekta Piotra Chrystiana Aignera. To ważna informacja. Dotąd w zapisach historycznych istniało jedynie przypuszczenie co do osoby projektanta sobieszyńskiej budowli. Dziś pewności dostarcza nie tylko zapis w aktach, ale i związki łączące obie postaci. Rysunki Aignera nie przez przypadek znalazły się bowiem w brulionie.

Reklama

Piotr Chrystian był protegowanym Kostki Potockiego. Dzięki niemu odebrał wykształcenie we Włoszech stając się później członkiem Akademii Św. Łukasza w Rzymie. Zdobytą wiedzę Aigner wykorzystał m.in. w Warszawie i Krakowie tworząc wiele klasycystycznych budowli. Tylko w stolicy spod jego ręki wyszły fasady kościołów św. Anny i św. Aleksandra. Zaś w Puławach zaprojektował kościół, Domek Gotycki, Świątynię Sybilli, Pałac Marynki i oranżerię.

Pałac w Sobieszynie jest pod wieloma względami podobny do innych budynków tworzonych przez Aignera. Wyróżnia go dojrzały klasycyzm, inspirowany przez znane artyście wpływy włoskie.

Reklama

Wysoki dach z lukarnami

Stare rysunki są na tyle ciekawe, że na potrzeby artykułu zasięgnęliśmy pomocy i opinii miejscowego architekta. - Porównując szkice z obecnym wyglądem pałacu, widać podobieństwa. Zgadza się ilość osi w głównym trzonie budynku, jest ich 7. Ale ciekawostką są skrzydła po obu stronach części głównej. Znajdują się tylko na rysunkach. Dziś ich nie ma. Po jednej stronie widać tylko przybudówkę, a po drugiej skrzydło równe wysokości dachu – analizuje Grzegorz Kruk.

Już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę kształt dachu. Dach na rysunkach jest bardzo wysoki, wyższy niż w rzeczywistości. - Został zaprojektowany jako łamany, czyli mansardowy. Projektant wykonał go z kunsztem dzieląc łamanie dodatkowo ozdobnym gzymsem. Na szkicach pojawiły się nawet propozycje okien dachowych, zwanych lukarnami lub jaskółkami – zauważa Kruk.

Reklama

Dolna część budynku również jest ciekawa, patrząc na szkice Aignera. - Autor projektu zastanawiał się nad rodzajami boniowania. Widać tu: płytowe i linearne. Ostatecznie można się przekonać, że wybór padł na płytowe – tłumaczy rycki architekt.

Fronton mógł być półkolisty

Tym zaś, co najbardziej różni współczesny pałac od rysunków sprzed ponad 200 lat jest wygląd ryzalitu. Warto prześledzić ten środkowy element budowli od samego dołu. Znajduje się tu wejście główne, które w przeciwieństwie do szkiców spina para kolumn toskańskich. Te kolumny dźwigają taras piętra z żeliwną balustradką (której na papierze brakuje). Taras zaś poprzedza portfenetr w formie okna palladiańskiego (czyli wysokie okno od podłogi po sufit) ujęte parą czworobocznych filarów i kolumn toskańskich o wysokości ściany piętra. Ponad tarasem znajduje się natomiast półkoliste okno, zwane rozetą lub półrozetą.

Reklama

Całkiem inaczej, w porównaniu do szkiców wygląda piętro. Ostatecznie zostało wsparte czterema kolumnami jońskimi, dźwigającymi belkowanie i ścianę attykową. Jak widać na rysunkach, pierwotnie fronton miał być zupełnie inny. - Architekt proponował nawet zastosowanie półkolistego jego wykończenia. Miałby to być rodzaj arkady wsparty na filarach, ozdobiony na tarasie tralką i nakryty daszkiem. Do takiego rozwiązania jednak nie doszło – uważa Kruk. Zastanawia też sama attyka. Być może pierwotnie była wyższa i trójkątna. Dziś jest schodkowa.

Wybite szyby i rozbite piece

Reklama

Tajemnice przeszłości pałacu mogą wzbudzać wiele ciekawości. Jednak elementem studzącym zachwyt jest opłakany współczesny wygląd budynku, choć początkowo wcale nie było źle. Dawny pałac był użytkowany do lat 90-tych minionego wieku. Najpierw, zgodnie z wolą hr. Kickiego stał się czołową stacją doświadczalno-rolniczą w Królestwie Polskim. W 1899 r. przy stacji została założona Nadwieprzańska Spółka Hodowców Roślin. W tym samym roku w budynku zaczęła działać niższa szkoła rolniczą, która w 1923 r. uległa przekwalifikowaniu na szkołę średnią.

Zdecydowanie gorsze dla pałacu lata przypadły po zakończeniu drugiej wojny światowej. Majątek zaczął się stopniowo rozpadać. Parcelacja doprowadziła do tego, że z gruntów i nieruchomości została tylko szkoła rolnicza. Nieco lepsze czasy przyniosła połowa wieku. W 1951 r. pałac przeszedł gruntowny remont, podczas którego zmieniono układ pomieszczeń. Zaś w latach następnych był użytkowany przez Ośrodek Zdrowia i przedszkole. Taka sytuacja trwała do lat 90-tych. Obecnie dawna rezydencja Kickiego systematycznie niszczeje i zarasta chaszczami. Ze ścian sypie się tynk, a wybite szyby i rozbite kaflowe piece robią przykre wrażenie.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości