Reklama

Jechał do pracy rowerem. 63-latek zginął na miejscu. Jest areszt dla kierowcy samochodu

Najbliższe trzy miesiące za kratkami spędzi 67-letni kierowca dostawczego Peugeota. Wczoraj mężczyzna usłyszał prokuratorskie zarzuty w związku ze śmiertelnym wypadkiem w Moszczance

Wczoraj Sąd Rejonowy w Rykach przychylił się do wniosku prokuratury i postanowił, że 67-latek najbliższe 3 miesiące spędzi za kratkami. To jeszcze nie kara, a środek który ma zapobiec matactwu w śledztwie, czy próbie ucieczki z kraju. Mężczyzna to mieszkaniec Sosnowca narodowości ormiańskiej. W trakcie przesłuchania w prokuraturze usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz ucieczki z miejsca zdarzenia. - Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale złożył wyjaśnienia. Nie zaprzeczył, że przejeżdżał tą drogą - informuje Paweł Jarzyna, prokurator rejonowy w Rykach. Wiadomo, że 67-latek jechał zawodowo. Pracował w jednej ze śląskich firm jako kierowca. Przewoził towar. Pokonywał tę trasę nie pierwszy raz.

Do tragedii doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na drodze krajowej nr 48. Około 2:30 służby ratunkowe otrzymały informację o wypadku drogowym. Na policję zadzwonił mężczyzna, który na odcinku między rondem w Moszczance a Krasnoglinami zauważył na drodze leżącego rowerzystę. Okazało się, że to mieszkaniec pobliskich Bobrownik. 63-latek jechał rowerem do pracy w Rykach. Pracował w piekarni należącej do GS-u. 

Reklama

 Na prostym odcinku drogi został potrącony przez samochód. Kierowca uciekł z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy rowerzyście. W wyniku poniesionych obrażeń, pomimo przeprowadzonej akcji reanimacyjnej zmarł. Funkcjonariusze zabezpieczyli ślady w miejscu wypadku. Rozpoczęły się poszukiwania sprawcy wypadku. Wytężone wysiłki policji już na drugi dzień pozwoliły ustalić podejrzanego o spowodowanie wypadku. Policjanci zabezpieczyli samochód z widocznymi uszkodzeniami, które mogły powstać w wyniku uderzenia w rowerzystę. 

Na dzisiaj zaplanowano sekcję zwłok 63-letniego mieszkańca gminy Ryki. Pewne jest, że w trakcie oględzin lampki oświetlenia roweru były zapalone. Rowerzysta powinien być widoczny z daleka. Jak doszło do wypadku ma wyjaśnić prokuratorskie śledztwo. 67-latek  w  przeszłości był już notowany za inne przestępstwa.

Reklama

Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz za ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

(fot. KPP Ryki)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości