Mieszkańcy bloków przy ulicy Witosa w Rykach zaalarmowali we wtorek Państwową Straż Pożarną – na szczycie wysokiego drzewa od dwóch dni tkwił kot, który nie mógł zejść o własnych siłach. Strażacy przyjechali, rozstawili specjalistyczną drabinę i sprawnie zakończyli akcję. Zwierzę wróciło na ziemię bez szwanku.
We wtorek rano mieszkańcy bloków przy ulicy Witosa w Rykach obserwowali nietypową interwencję ryckiej straży pożarnej. Kot utknął na wysokim drzewie i nie był w stanie zejść sam. Jak udało nam się ustalić spędził tam aż dwie doby, zanim strażacy, wezwani przez zaniepokojonych mieszkańców, podjęli akcję ratunkową.
Ze względu na wysokość drzewa strażacy musieli użyć specjalistycznej drabiny. Zespół z Państwowej Straży Pożarnej w Rykach działał sprawnie i bez zbędnej zwłoki. Zwierzę zostało bezpiecznie sprowadzone na ziemię. Przebieg interwencji przyciągnął uwagę sąsiadów i spotkał się z ich wyraźnym uznaniem.
Akcja ratunkowa została ciepło odebrana przez mieszkańców pobliskich bloków. Chwalą zaangażowanie ryckiej jednostki i dziękują strażakom za szybką oraz skuteczną pomoc. Dla wielu osób to dowód, że strażacy w Rykach reagują też na pozornie drobne, codzienne sytuacje, kiedy potrzebna jest fachowa interwencja.
- Bardzo doceniamy ich starania, jesteśmy wdzięczni że to zrobili - mówią mieszkańcy - precyzyjnie do tego podeszli - dodają.
Za zdjęcia dziękujemy Pani Agnieszce Bartnik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze