W Leopoldowie posługę rozpoczął nowy proboszcz, a parafia Najświętszego Zbawiciela w Rykach ma nowego wikariusza. Obaj kapłani zostali oficjalnie powitani przez wiernych podczas niedzielnych Mszy świętych 5 lipca
Od 1 lipca parafią Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Leopoldowie kieruje ks. Stanisław Tymoszuk. To kapłan z bogatym doświadczeniem misyjnym w Afryce. Ma 50 lat, z czego połowę życia spędził w kapłaństwie.
Zmiana na plebanii jest efektem decyzji ordynariusza diecezji siedleckiej. Nowego proboszcza do parafii wprowadził dziekan dekanatu ryckiego ks. kan. Stanisław Chodźko. Parafianie oficjalnie powitali go podczas niedzielnych Mszy św. 5 lipca.
Nowy proboszcz zdążył jednak jedynie przywitać się z wiernymi. W najbliższych dniach czeka go operacja i rekonwalescencja. Problemy zdrowotne są następstwem wieloletniej pracy misyjnej w Czadzie i przebytej malarii. W czasie jego nieobecności obowiązki proboszcza, zgodnie z decyzją biskupa, będzie pełnił ks. Sławomir Gnyszka.
Ks. Stanisław Tymoszuk urodził się w Międzyrzecu Podlaskim, jednak jego rodzinną miejscowością jest Krzewica. Wychował się w rodzinie rolniczej wraz z dwoma braćmi - starszym Markiem i młodszym Maciejem.
Do szkoły podstawowej uczęszczał w Krzewicy, a liceum ukończył w Międzyrzecu Podlaskim. W jego rodzinnej miejscowości parafia powstała dopiero w latach 1991-1992, dlatego w dzieciństwie nie był ani ministrantem, ani lektorem. Myśl o kapłaństwie dojrzewała stopniowo. Po maturze rozważał studia prawnicze na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, jednak ostatecznie 1 sierpnia 1995 roku złożył podanie do Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach. Decyzja o wstąpieniu do seminarium nie była dla jego rodziny całkowitym zaskoczeniem.
- Tata przyjął ją z radością, natomiast mama początkowo obawiała się wyzwań związanych z kapłaństwem we współczesnych czasach, ale dosyć szybko się przekonała i zaczęła mnie wspierać modlitwą. Wspiera mnie zresztą do dziś - wspomina ks. Stanisław.
Pierwszą placówką młodego księdza była parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Adamowie (2001-2002). Następnie na rok został skierowany do Paryża, gdzie pomagał w polskim seminarium duchownym, zajmując się sprawami ekonomicznymi. Po powrocie, w latach 2003-2008, był wikariuszem w Garwolinie w parafii Matki Bożej Częstochowskiej, której teraz proboszczem został ks. kan. Andrzej Polak, dotychczasowy proboszcz Leopoldowa.
Od dawna ks. Stanisławowi towarzyszyła myśl o wyjeździe na misje. To właśnie pobyt w Paryżu i nauka języka francuskiego otworzyły mu drogę do francuskojęzycznej Afryki. Po uzyskaniu zgody biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego, w 2008 roku rozpoczął roczne przygotowanie w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. W przeciwieństwie do innych, nie miał konkretnego kraju na celu - był gotów jechać tam, gdzie będzie potrzebny.
Wyjechał do Czadu - kraju, który sam określa jako bardzo trudny ze względu na biedę i klimat. W latach 2009-2013 był administratorem parafii św. Cypriana w Kougoulé, a w latach 2013-2017 proboszczem parafii Świętej Rodziny w Bousso. - To był teren malaryczny. Przez 4 lata przeszedłem, myślę, że kilkadziesiąt ataków malarii, które niestety wywarły bardzo trwały wpływ na moje zdrowie - mówi ksiądz. W 2017 roku, ze względu na stan zdrowia, musiał wrócić do Polski. Podczas pobytu w Czadzie zaangażował się w budowę studni, aby zaradzić problemowi braku wody.
Po powrocie z misji był proboszczem w Ostrówkach, a od 21 września 2021 roku - w Rokitnie. Nie zerwał kontaktu z Czadem. Koordynuje z Polski budowę studni, łącząc darczyńców z potrzebującymi.
Ksiądz Tymoszuk zapowiada, że parafianie w Leopoldowie mogą liczyć przede wszystkim na „normalność”. - Będę naturalny i otwarty. Nie próbuję przedstawiać się kimś, kim nie jestem. Gwarantuję parafianom, że spotkają po prostu normalnego człowieka. Niekoniecznie w sutannie, czasem na rowerze, w krótkich spodenkach, w dżinsach choć nie wiem jak to zostanie tu przyjęte - mówi nowy proboszcz.
Zapowiada też kontynuację dotychczasowych inicjatyw parafialnych, w tym działalności chóru, a także możliwe akcenty misyjne - goszczenie misjonarzy czy dalszą budowę studni w Afryce.
Ks. Radosław Pietruczuk, pochodzący z Międzyrzeca Podlaskiego, od 1 lipca posługuje jako wikariusz w parafii Najświętszego Zbawiciela w Rykach.
Ks. Radosław uczęszczał do szkoły podstawowej w rodzinnym Międzyrzecu Podlaskim, a następnie do Katolickiego Liceum im. Cypriana Norwida w Białej Podlaskiej. Już po podstawówce chciał wstąpić do zakonu pallotynów, ale rodzina uznała, że to zbyt wczesna decyzja. Po maturze planował już seminarium diecezjalne. Wikariusz wspomina, że duży wpływ na jego wybór miały rozmowy z ks. Zbigniewem Sobolewskim, dyrektorem liceum oraz ks. Wojciechem Hackiewiczem, prefektem szkoły.
Choć w dzieciństwie nie był ministrantem, regularnie chodził do kościoła razem z rodzicami. - Dziadkowie byli bardzo pobożni. Zanim wybudowano plebanię parafii Piotra i Pawła w Międzyrzecu Podlaskim, księża mieszkali w naszym domu rodzinnym. Kapłańskie powołanie dojrzewało przez modlitwę i doświadczenie obecności Boga - mówi ksiądz. Ostatecznie, zachęcony przez duchownych z liceum, wybrał seminarium diecezji siedleckiej.
Ks. Radosław podkreśla, że podczas formacji nie miał kryzysów powołania. - Choć rzeczywistość seminaryjna jest uporządkowana i wymaga dostosowania, nie pojawiły się wątpliwości co do obranej drogi. Trudności wynikały raczej z adaptacji do zasad i trybu życia - oznajmia wikariusz. Po sześciu latach seminarium podjął posługę w parafii w Przesmykach, a następnie w parafii w Żelechowie. Później przez dwa lata pełnił funkcję prefekta w katolickim liceum w Siedlcach, po czym posługiwał w parafii św. Stanisława w Siedlcach. Przez ostatnie 5 lat lat był związany z parafią Trzebieszów.
Wcześniej ksiądz nie miał trwałego związku z parafią w Rykach - okazjonalnie przejeżdżał tędy jako wikariusz z Żelechowa. Pierwsze wrażenia z nowego miejsca są pozytywne - jak mówi, parafianie są życzliwi i uśmiechnięci, a współpraca w zespole duszpasterskim układa się dobrze. Jednym z tutejszych wikariuszy jest ks. Dariusz Radywaniuk, kolega z roku w seminarium. Obaj księża 7 czerwca 2008 roku przyjęli święcenia kapłańskie z rąk biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego.
Ks. Radosław ukończył studia z teologii duchowości i rozpoczął przewód doktorski, jednak obecnie koncentruje się na posłudze i obowiązkach parafialnych.
W 18-letniej posłudze duszpasterskiej ks. Radosława duży wpływ miały wydarzenia rodzinne. - Mama zmarła na raka płuc w wieku 56 lat, po pół roku zmarł tata - wspomina wikariusz. Jako jedynak wziął rok szabatowy, by uporządkować sprawy rodzinne. Poprosił też biskupa o posługę blisko domu, by móc dokończyć formalności rodzinne.
W liceum ks. Radosław uczył się w klasie o profilu biochemicznym, z rozszerzonym programem nauczania - w czwartej klasie miał 9 godzin biologii tygodniowo, a maturę zdawał właśnie z tego przedmiotu. Rodzice liczyli, że pójdzie na medycynę, i byli nieco zaskoczeni, gdy wybrał seminarium. Ksiądz podkreśla jednak, że czuje zgodność swojej decyzji z wolą Bożą, a kapłaństwo traktuje jako "poniekąd bycie lekarzem" - tyle że duszy, a nie ciała.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze