Reklama

Ostatnia droga ks. Kazimierza. Odszedł kapłan, ale przede wszystkim skromny, życzliwy i spokojny człowiek

Rodzina, przyjaciele, wierni pożegnali ks. kan. Kazimierza Zdunka. Został pochowany na cmentarzu w rodzinnych Brzezinach

Ksiądz kanonik Kazimierz Zdunek zmarł 22 listopada. Miał 79 lat. W kapłaństwie przeżył 56 lat. Swój złoty jubileusz w 2014 roku postanowił świętować w rodzinnej parafii w Brzezinach. - 50 lat temu, stanąłem w tym kościele po raz pierwszy przy ołtarzu, by sprawować mszę świętą prymicyjną - wspominał podczas uroczystości. - Przybywając do rodzinnej parafii chcę wyrazić wdzięczność Panu Bogu za wszystkie dary, które otrzymałem przez te lata - mówił 6 lat temu ks. kan. Kazimierz Zdunek. Dziś wrócił do Brzezin, by tu spocząć na wieki. Taka była jego wola.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się dzisiaj przed południem. W Trzebieszowie, gdzie do 2011 roku ks. Kazimierz był proboszczem, a później jako emeryt nadal mieszkał tam na plebanii, została odprawiona msza żałobna. Przewodniczył jej ks. bp Kazimierz Gurda, ordynariusz diecezji siedleckiej. Później trumna z ciałem ks. Kazimierza została przewieziona do kościoła w Brzezinach, rodzinnej miejscowości ks. kanonika.

Reklama

Msza pogrzebowa rozpoczęła się o godz. 13:00. - Jeszcze nie tak dawno na pogrzebie swego kursowego kolegi ks. prałata Juliana Jóźwika w Garwolinie, ks. Kazimierz przemawiał w imieniu wszystkich, z którymi w tym samym roku przyjął święcenia kapłańskie. Byłem pod wrażeniem wtedy, ile jest jeszcze siły, energii w ks. Kazimierzu, który z taką mocą pożegnał swego kolegę - mówił podczas homilii biskup pomocniczy diecezji Grzegorz Suchodolski, który przewodniczył liturgii w Brzezinach.

Ks. Jóźwik, o którym wspominał bp Suchodolski zmarł na COVID-19. Ks. Kazimierz Zdunek jakiś czas temu również zmagał się z koronawirusem. Po wyzdrowieniu wrócił do obowiązków kapłańskich. Jeszcze w sobotę odprawił mszę św. Następnego dnia rano, na plebanii przygotowywał się do kolejnej mszy. Zmarł nagle.

Reklama

- Nikt nie spodziewał się, że ta rozłąka z ks. Kazimierzem tak nagle nastąpi. Tym większy jest ból, bo był człowiekiem aktywnym, oddanym służbie, kochającym liturgię Kościoła m.in. poprzez śpiew i grę na organach. Był cierpliwy, spokojny i opanowany, wprowadzający Boży pokój do swojego środowiska, w którym przebywał - mówił nad trumną ks. kan. Józef Sobotka, obecny proboszcz parafii w Trzebieszowie.

Ks. Kazimierz Zdunek odszedł w dzień liturgicznego wspomnienia św. Cecyli, patronki śpiewu i muzyki kościelnej, w którą sam tak bardzo się angażował. Grał na organach. - Rozśpiewywał całe pokolenia - zaznacza ks. Józef.

Reklama

Ks. Kazimierza w Brzezinach żegnała też burmistrz Pilawy. Ks. Kazimierz przez 16 lat był proboszczem tamtejszej parafii. - Odszedł od nas ksiądz, ale przede wszystkim skromny, życzliwy i spokojny człowiek. Nie tylko sprawy duchowe były przedmiotem jego troski, jako proboszcza parafii Pilawa. Obok gorliwej posługi kapłańskiej zawsze towarzyszyła mu troska o sprawy gospodarcze parafii - wspominała Albina Łubian.

Księdza kanonika, wspomina również obecny proboszcz parafii w Brzezinach. - Ile razy tu przybywał, czy to podczas na spotkań na plebani czy na cmentarzu, to biła od niego życzliwość, dobroć i spokój. Jak piękny jest dzień jego pogrzebu, tak piękne było jego życie, bo kochał Boga, ludzi i muzykę. Wszystko co czynił, starał się czynić to jak najlepiej - mówi ks. Mirosław Stańczuk.

Reklama

 

 

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości