W 2009 roku przychodząc do parafii ks. Grzegorz mówił, że nie wie czy będzie potrafił zastąpić tragicznie zmarłego ks. Czarnotę. - Ks. Krzysztofa nie da się zastąpić, bo był jedynym w swoim rodzaju, niepowtarzalnym Sługą - mówił ks. Grzegorz Tomaszewski. Dzisiaj to Jego, ze łzami w oczach żegnali parafianie
Mimo, że informacje o tym, że biskup chce skierować księdza Grzegorza na roczny urlop na poratowanie zdrowia pojawiły się jakiś czas temu, do samego końca parafianie z Sobieszyna mieli nadzieję, że tak się nie stanie. Ks. Grzegorz, który na początku listopada bardzo ciężko przeszedł zakażenie koronawirusem, od jakiegoś czasu wracał do pełni sił. Tym bardziej decyzja o zmianie proboszcza w Sobieszynie była niezrozumiała dla wielu osób.
Przez 9 lat swojej posługi ks. Grzegorz dał się poznać, jako wyjątkowy, gorliwy kapłan dbający przede wszystkim o zbawienie. Ale też jako dobry gospodarz. W ciągu kilku lat udało się przeprowadzić remont zakrystii, żyrandoli, oświetlenia, budowę zewnętrznego oświetlenia, remont organów, naprawę chodnika przy kościele i budowę ścieżki chodnikowej z kościoła do plebanii. Przeprowadzono również generalny remont muru oporowego i renowację figury Chrystusa przed kościołem. Poszerzony został cmentarz, wykonano aleje.
Dziś na mszy o godzinie 12-tej zgromadziło się wiele osób, by wspólnie podziękować za 9 lat posługi księdza Grzegorza w Sobieszynie. Były poczty sztandarowe z OSP i miejscowych szkół, władze samorządowe Ułęża, przedstawiciele KGW, OSP, grup modlitewnych działających przy parafii. - Jest żal, bo żegnamy osobę, do której mamy głęboki szacunek, którą bardzo cenimy - mówi Tadeusz Chudek, członek rady parafialnej. Kolejka chętnych do podziękowań była długa. Były kwiaty, upominki, życzenia przede wszystkim zdrowia. I nadzieja, że to rozstanie tylko na rok.
Ks. Grzegorz po święceniach kapłańskich w 1983 roku był wikariuszem w Sobolewie, Garwolinie i parafii św. Stanisława w Siedlcach. Następnie (1991) wyjechał na Ukrainę. Otrzymał tam nominację na proboszcza w Bracławiu w województwie winnickim. Na miejscu nie było plebanii, dlatego ks. Tomaszewski rozpoczął starania o budowę budynku parafialnego, który ukończono w 1996 roku. Po sześciu latach pobytu w Bracławiu został przeniesiony do parafii Hołozubińce. Latem 2003 roku przeniósł się do Latyczowa, by również tam lepiej zorganizować życie parafialne. Przygotował tam, w budynkach poklasztornych, diecezjalny ośrodek rekolekcyjny i centrum diecezjalnych spotkań. Od 2004 r. ks. Grzegorz pracował w Ponince na Ukrainie.
W 2012 r. wrócił do Polski. Został proboszczem parafii w Sobieszynie. Sporo czasu poświęca ks. wychowaniu młodzieży poprzez np. przygotowanie jasełek, inscenizacji, "żywej" Drogi Krzyżowej, uroczystości patriotycznych, wyjazdów m.in. do Pratulina, pielgrzymek. - Pomimo upływu lat, zawsze sens swej posługi widzę w kontakcie z człowiekiem - mówił ks. Grzegorz. - To, co muszę robić jako administrator parafii – grzebanie się w papierach i roboty remontowo-porządkowe – traktuję jako konieczność. Ale nie czerpię z tego satysfakcji. Parafia ma pewne dobra materialne i trzeba o nie dbać, ale w parafii chodzi nade wszystko o duszę człowieka, o jego godne, mądre życie i wreszcie o wieczne zbawienie - podkreślał.
Dziś on również dziękował, parafianom za 9-letni pobyt w Sobieszynie. - Dziękuję za przyjaźń jak między nami rozkwitła - mówił wzruszony ks. proboszcz w ostatnich słowach do parafian. - Każdy wie, że mogłem tu zostać.... w tej kwaterze koło księdza Krzysztofa. Ale skoro wyjeżdżam, to znaczy że żyję. Więc się nie martwcie - oznajmił.
Nowym proboszczem w Sobieszynie będzie ks. Marek Śliwa, który ponad 20 lat temu był tu wikariuszem. Obecnie jest proboszczem Nawiedzenia MB Kodeńskiej w Żukowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze