Reklama

Dożywocie dla Zbigniewa J.

26/06/2012 03:46
Do tej straszliwej zbrodni doszło 2 listopada 2009 roku w domu przy ul. Polnej (obecnie Chabrowa - przyp.red.) w Dęblinie. Zbigniew J., cywilny pracownik dęblińskiej jednostki wojskowej, zawiadomił policję o wybuchu gazu w swoim domu. Powiedział również, że w budynku znajdują się zwłoki jego rodziny sugerując, że zginęli w wyniku pożaru. [tresc_platna zacheta="Więcej w wydaniu papierowym (TG nr 26/2012) lub po uzyskaniu kodu dostępu"]Faktycznie w budynku znajdowały się zwłoki trojga członków jego rodziny: 89-letniej Wacławy S., 47-letniej Haliny J.i niespełna 16-letniego Karola J. Sekcja zwłok wykazała jednak, że wszyscy zginęli na skutek obrażeń głowy od uderzeń tępym narzędziem, a nie w wyniku pożaru. Śledczy uznali, że nieudolnie wywołany pożar miał na celu zatarcie śladów, a jako głównego podejrzanego wskazali właśnie Zbigniewa J.

Oskarżony nie przyznał się do winy i stwierdził, że 2 listopada nad ranem wyszedł jak co dzień do pracy. A to, co się stało, odkrył dopiero po powrocie. - Jestem kompletnie niewinnym człowiekiem - stwierdził na rozprawie apelacyjnej.

Po dwuletnim procesie sędzia Anna Folwarczna z Sądu Okręgowego w Lublinie nie miała wątpliwości i mimo poszlakowego charakteru procesu, skazała dęblinianina na karę dożywocia.

Adwokaci Zbigniewa J. złożyli apelację. W sprawach poszlakowych orzeczenia często są uchylane, a proces toczy się od nowa. Tym razem, wbrew przypuszczeniom adwokatów oskarżonego, tak się nie stało. Sąd apelacyjny uznał, że pomimo poszlakowego procesu Zbigniewa J., nie można wątpić w jego winę. Świadczyć miał o tym m.in. ślad zapachowy zostawiony na taśmie, którą skrępowana była zamordowana Halina J., nieudane logowania jej rozbitego telefonu wskazujące najbardziej prawdopodobną godzinę zajścia oraz to, że mężczyzna opisał śledczym hipotetyczny przebieg zbrodni z taką dokładnością, że mógł to zrobić tylko świadek mordu lub jego sprawca.

- Łańcuch poszlak, który został przedstawiony przez sąd jest łańcuchem logicznym - mówił Zbigniew Makarewicz, sędzia sądu apelacyjnego. - Oskarżony dokonał tego przestępstwa na tle nieporozumień rodzinnych. W ocenie sądu najwyższy wymiar kary przewidziany za zabójstwo - dożywocie - w sprawie niniejszej również jest w pełni zasadny. To była okrutna zbrodnia dokonana, można powiedzieć z wyrachowaniem.

Zbigniew J. będzie mógł się ubiegać o warunkowe zwolnienie po odsiedzeniu co najmniej 30 lat. To dodatkowe zaostrzenie kary, bo zwykle skazani na okres dożywotniego pozbawienia wolności teoretycznie mogą wyjść na wolność już po 25 latach.

Wyrok jest prawomocny. Odpowiedź na pytanie, czy Zbigniew J. zabił, podzieliła również jego rodzinę. Część krewnych, w tym córki, uważają go za niewinnego, a część była na procesie oskarżycielami posiłkowymi. Mimo dwóch wyroków w tej sprawie ciągle pozostaje pewien niedosyt informacji i swoisty brak stuprocentowej pewności o winie dęblinianina. Wszystko wskazuje, że jest okrutnym mordercą, dla którego tylko kara śmierci byłaby sprawiedliwym wyrokiem. Z drugiej jednak strony, jeśli jest niewinny...[/tresc_platna]
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Paździoch z osp yowisz - niezalogowany 2021-03-23 11:01:09

    Z twarzy przypomina mi jednego z becnych pisowcow

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości