W zeszłym tygodniu w stawach w Nowodworze śnięte ryby zaczęły wypływać na powierzchnię. To zaniepokoiło mieszkańców, którzy od razu zawiadomili odpowiednie służby. Sprawa jest dosyć dziwna, ponieważ do tej pory nic takiego się nie zdarzyło. - Od wielu lat korzystamy z naszego stawu i ryby nigdy nie zdychały - mówi Zofia Krukowska z Dęblina. - Ktoś za to musi odpowiedzieć - dodaje.
Pojawiły się podejrzenia, że ktoś mógł zatruć wodę w rzece Śwince, która przepływa przez kilka stawów. Śnięte ryby pojawiły się nie tylko u pani Krukowskiej. Były też na łowisku koła PZW Ryki.
- W niedzielę byliśmy tu na kontroli i było czysto - mówi Robert Ziemianek ze Społecznej Straży Rybackiej Powiatu Ryckiego. - Dopiero we czwartek dostałem sygnał, że dzieje się coś niedobrego - dodaje. Na miejsce została wezwana policja. - Funkcjonariusze powiedzieli, że należy przeprowadzić badania wody oraz zawiadomić Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska - mówią mieszkańcy Nowodworu.
"Badania nie wykazują nieprawidłowości"
Koszt takiego badania to blisko tysiąc złotych. - Nie stać nas na taki wydatek - mówi pani Zofia. - Poza tym uważam, że w Śwince było jakieś świństwo, które wytruło ryby - dodaje. Dlatego sprawa została w środę zgłoszona do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Inspektorzy przyjechali jeszcze tego samego dnia i pobrali próbki. - Wstępne badania nie wykazują żadnych nieprawidłowości - mówi Arkadiusz Iwaniuk, z-ca dyrektora WIOŚ. - Poziom tlenu w wodzie jest w normie - dodaje. Teraz są prowadzone badania na zawartość pestycydów. - Do końca tygodnia będą wyniki - mówi Iwaniuk.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy w inspektoracie wynika, że do skażenia mogło dojść dwa, a nawet trzy tygodnie wcześniej. - Ryby nie zdychają od razu, musi minąć jakiś czas od zatrucia - usłyszeliśmy. - Poza tym przez stawy płynie rzeka więc może się okazać, że badania nic nie wykażą - mówi Iwaniuk.
Komentarze