Zespół Placówek Oświatowych w Moszczance znajduje się bardzo blisko drogi krajowej nr 17. Codziennie, aby dostać się do szkoły uczniowie pokonują niebezpieczne przejście dla pieszych. - Jest bardzo niebezpiecznie. Kierowcy nie chcą się zatrzymywać. Niektórzy mają pretensje o to, że muszą hamować. Mam nadzieję, że sytuacja niebawem się poprawi - mówi Teresa Capała, która ze znakiem "stop" przeprowadza dzieci przez ulicę. - Boję się nie tylko o uczniów, ale też o siebie - dodaje.
Przez Moszczankę przejeżdżają każdego dnia tysiące samochodów. Jednak poranki są najgorsze. Ludzie jadą do pracy. Ciężarówki wyjeżdżają w trasy. - Miejmy nadzieję, że sytuacja się niebawem poprawi - mówi Hanna Witek, dyrektor szkoły. Nadzieja bierze się stąd, że w połowie kwietnia przedstawiciele szkoły, Komendy Powiatowej Policji oraz Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad spotkali się, aby wspólnie omówić problem przejścia dla pieszych. Spotkanie zainicjował komisarz Robert Pawłowicz, kierownik ryckiej drogówki. Jak dowiedział się "Twój Głos", organizację świateł wykluczono niemal z miejsca, fotoradar również. - Być może uda się bardziej uwidocznić to przejście dla pieszych - mówi Hanna Witek. Policja również pomaga na bieżąco. Bardzo często radiowóz zabezpiecza przejście dla pieszych. - Jestem bardzo zadowolona ze współpracy z Policją - przekonuje dyrektorka.
Komentarze