30 czerwca Magdalena Kornacka ze Stężycy wyleciała na Madagaskar. Wraz z trojgiem innych wolontariuszy z Polski pomaga dzieciom, osobom z niepełnosprawnościami i rodzinom żyjącym w bardzo trudnych warunkach. Do 25 lipca uczestniczy w wolontariacie Fundacji Betel.
Magdalena Kornacka pojechała na Madagaskar, ponieważ od dawna marzyła o wolontariacie w Afryce. Wybrała ten kraj także ze względu na trudną sytuację jego mieszkańców. W wyjeździe uczestniczą jeszcze Marcin z Częstochowy, Marcin z Wrocławia oraz Elwira z Warszawy. Choć wcześniej się nie znali, szybko stworzyli zgrany zespół.
– Wszyscy mamy wspólny cel: pomoc – mówi Magdalena Kornacka.
Pierwsze dni na Madagaskarze były dla mieszkanki naszego powiatu bardzo emocjonalne. Wiedziała, że przyjeżdża pomagać, ale rzeczywistość okazała się inna niż zdjęcia i opowieści, które znała wcześniej.
– Od razu uderzyła mnie serdeczność dzieci i pracowników domu. Mimo trudnych warunków – często nie ma wody, a prąd jest dostępny tylko przez około godzinę dziennie – wszyscy przyjęli nas z ogromną otwartością – opowiada.
Z czasem zaczęła dostrzegać nie tylko biedę, ale także codzienną siłę ludzi, ich radość z małych rzeczy i wzajemną troskę.
– To miejsce nauczyło mnie patrzeć na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy – mówi.
W domu prowadzonym przez Fundację Betel przebywa sześcioro dzieci. Fundacja pomaga także w okolicznych wioskach, gdzie pod jej opieką znajduje się kilkadziesiąt dzieci i osób z niepełnosprawnościami.
Codzienna praca wolontariuszy ma różny charakter. Pomagają w opiece nad dziećmi, organizują zabawy i zajęcia, uczestniczą w przygotowywaniu posiłków, sprzątaniu i innych codziennych obowiązkach. Przygotowują także żywność i rozwożą ją do okolicznych wiosek.
Wolontariusze docierają do kilku okolicznych wiosek, w których wiele rodzin żyje w bardzo trudnych warunkach. Rozwożą podstawowe produkty spożywcze: ryż, makaron, fasolę i olej. Czasem przekazują również kurę czy mydło.
– Ludzie są niezwykle wdzięczni. Często dziękują z uśmiechem, choć widać, że ich potrzeby są znacznie większe. Dla wielu rodzin taka pomoc naprawdę ma ogromne znaczenie – mówi Magdalena.
Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń była dla niej wizyta w kamieniołomach.
– Najbardziej poruszyła mnie praca dzieci w kamieniołomach. Mają po trzy, cztery lata i cały dzień pracują, rozłupując kamienie młotkiem. Te dzieci powinny chodzić do szkoły i bawić się, a nie pracować za dolara dziennie – opowiada.
Jednocześnie zwraca uwagę na ich odporność.
– Mimo bardzo trudnych doświadczeń życiowych cały czas się uśmiechają.
Poruszające są także proste momenty podczas rozdawania pomocy. Uśmiech, przytulenie czy szczere podziękowanie za worek ryżu pokazują, jak niewiele czasem potrzeba, żeby dać komuś poczucie bezpieczeństwa i odrobinę radości.
Kontakt ze skalą ubóstwa przynosi także poczucie bezradności.
– Widząc skalę ubóstwa, trudno nie pomyśleć, że nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. To bywa przytłaczające – przyznaje Magdalena.
Stara się jednak patrzeć na pomoc z perspektywy konkretnego człowieka.
– Nawet jeśli nie zmienimy całego świata, możemy zmienić świat konkretnej osoby. Dla niej ta pomoc ma ogromną wartość.
Najbardziej porusza ją to, że dla wielu rodzin codziennym problemem jest zdobycie choćby jednego posiłku. Skromne domy, brak bieżącej wody i prądu oraz dzieci chodzące boso są częścią codzienności, która bardzo różni się od tej znanej z Polski.
– A mimo to dzieci potrafią być pełne radości. To pokazuje, jak bardzo nasze codzienne problemy różnią się od ich rzeczywistości – mówi.
Wolontariusze mieszkają na terenie ośrodka, blisko miejsca, w którym pracują. Dzień zaczynają wcześnie. Po śniadaniu ruszają do swoich obowiązków – pomagają w domu albo wyjeżdżają do wiosek.
Jedzą proste, lokalne posiłki, najczęściej ryż z fasolą. Na Madagaskarze trwa obecnie zima, więc temperatury są, jak mówi Magdalena, znośne. Wolontariusze zachowują również podstawowe zasady bezpieczeństwa: nie wychodzą po zmroku i poruszają się w grupie, często w towarzystwie lokalnych mieszkańców.
Do 25 lipca planują kolejne wyjazdy do wiosek, dalszą dystrybucję żywności oraz codzienną pracę z dziećmi i osobami z niepełnosprawnościami. Chcą także ponownie pojechać do kamieniołomów i przekazać dzieciom żywność.
– Chcemy jak najlepiej wykorzystać pozostały czas. Nie tylko pomagając w codziennych obowiązkach, ale przede wszystkim będąc obecnymi dla ludzi, których tutaj poznaliśmy. Mam nadzieję, że uda nam się zostawić po sobie coś więcej niż tylko wykonaną pracę – dobre relacje, uśmiech i poczucie, że ktoś o nich pamięta – mówi Magdalena Kornacka.
Nasza rozmówczyni podkreśla, że zakup żywności dla potrzebujących wsparli darczyńcy.
– Z całego serca dziękuję każdemu z Was, kto otworzył swoje serce i wsparł zbiórkę dla najbardziej potrzebujących na Madagaskarze. Niech dobro, które okazaliście, wróci do Was ze zdwojoną siłą. To dzięki Wam świat staje się odrobinę lepszy.
zdjęcia Magdalena Kornacka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze