Poznaliśmy historie trzech osób, wykonujących różne zawody: mechanika samochodowego, sprzedawczyni i pielęgniarki. Jak się okazuje, najwięcej czasu w pracy spędza mechanik - 50 godzin w tygodniu.
Zawód to jego pasja
Andrzej Maraszek mieszka w Podebłociu. Pracuje w Okręgowej Stacji Pojazdów w Dęblinie. Jest mechanikiem z 15-letnim stażem. Obecnie zajmuje się naprawami zawieszenia, układów hamulcowych, sprzęgieł. Pracuje od poniedziałku do piątku w od 8 do 18, czyli 10 godzin dziennie. Daje to 50 godzin w tygodniu. Weekendy ma wolne. - Lubię swój zawód. Jako młody chłopak miałem zamiłowanie do mechaniki - opowiada. Jego wujek prowadził zakład pożarniczo-mechaniczny w Podebłociu. Później była szkoła, praktyki w Rykach. - I tak się zaczęła moja przygoda z mechaniką - wspomina pan Andrzej. Jego praca wymaga ciągłego doskonalenia. - Zarobki są w miarę dobre, ale powinny być wyższe. Wiadomo, że wszystko drożeje, a robocizna też nie jest wygórowana. Uważam, że zawód mechanika to zawód trochę niewdzięczny. To odpowiedzialna praca - przyznaje nasz rozmówca.
Mimo wszystko nasz bohater na wszystko znajduje czas. Poza pracą udziela się społecznie. Jest zastępcą naczelnika OSP w Podebłociu. Dodatkowo należy do zarządu dęblińskiego stowarzyszenia DISON, działającego na rzecz osób niepełnosprawnych. Ma żonę Iwonę i trójkę dzieci Olgę, Bartka i Magdę.
Lepiej u prywaciarza
Karolina Surmacz mieszka w Oszczywilku. Od 8 lat pracuje jako sprzedawczyni. Nie raz zmieniała zajęcie. Od kwietnia pracuje sezonowo w lodziarni przy ul. Okólnej w Dęblinie. W tygodniu wychodzi jej 39 godzin pracy, czyli mniej niż średnia krajowa. Pracuje w systemie zmianowym, 11 godzin co drugi dzień. - Z systemu jestem zadowolona. Mam czas dla rodziny, dzieci, na zajęcie się domem, sobą - mówi. W porównaniu z innymi prywatnymi zakładami pracy, zarobki w firmie, w której pracuje, nie są złe. W większych sklepach, supermarketach pracownicy jej zdaniem nie są dobrze traktowani. - Duże sklepy chcą jak najmniejszym kosztem zgarniać jak najwięcej dla siebie. Nie liczą się z ludźmi - mówi pani Karolina. Według niej wyjątek stanowi sieć sklepów Biedronka. Jak twierdzi nasza rozmówczyni, w dzisiejszych czasach ciężko jest handlowcom na rynku pracy. - Jest ich dużo, miejsca pracy mało, zarobki przeciętne - podsumowuje.
Praca spokojniejsza niż w szpitalu
Jolanta Mańturz jest położną z 27-letnim stażem pracy. Od stycznia 2013 r. pracuje w Specjalistycznych Gabinetach Lekarskich "Zdrowie". Wcześniej, przez 23 lata, pracowałam w Szpitalu Powiatowym w Kozienicach na oddziale ginekologiczno-położniczym. - Tam nie było stałego odcinka pracy, tylko co roku odbywały się rotacje. W 2011 roku miała miejsce redukcja etatów i razem z dwiema innymi koleżankami zostałyśmy zwolnione. Przed obroną pracy licencjackiej dostałam wypowiedzenie pracy - przyznaje pani Jolanta. Mówi, że o pracę jest ciężko - Jest niewiele miejsc. W szpitalach etaty są zablokowane. Dlatego tym bardziej cieszę się, że tę pracę znalazłam - mówi pani Jola, która dzisiaj nadal pracuje jako położna. - Pracuję w punkcie pobrań, przygotowuje gabinety do wizyt lekarskich, przy ginekologu, wykonuję KTG, dodatkowo pracuję w rejestracji - wyznaje. Specyfika jej pracy znacznie różni się od tej wykonywanej w szpitalu. Tu nie ma porodów, operacji, skoków adrenaliny. Jest spokojniej. - Cieszę się, że mam w dalszym ciągu kontakt z kobietami ciężarnymi, mamami i noworodkami - mówi Mańturz, która pracuje 40 godzin w tygodniu. Dzięki temu ma czas dla domu i rodziny. - Zajmuję się wychowywaniem dziecka, ponieważ mąż dużo pracuje. Nie szukałam dodatkowej pracy, dyżurów, pracy na zlecenie - mówi położona.
Problem z ewidencją czasu pracy
Z ubiegłorocznego sprawozdania Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że połowa skontrolowanych pracodawców nie ma żadnego udokumentowanego systemu czasu pracy. Ponad 40% nie prowadzi rzetelnej ewidencji w tym względzie, 23% nie rekompensuje godzin nadliczbowych. Co czwarty "ma w nosie" kodeksowe wymysły, jak zapewnienie 11-godzinnego odpoczynku dobowego i 35-godzinnego wypoczynku tygodniowego, wynagrodzenia (lub dnia wolnego) za pracę w święto, czy też wolnej niedzieli raz na cztery tygodnie.
Komentarze