Reklama

Złoto i dwa srebra zawodników z Dęblina

09/06/2015 20:00
Zawody rozgrywane były w Lubartowie (16 maja) w ramach Amatorskiej Ligi MMA. Jak widać podopieczni trenera Adriana Kurka wypadli bardzo dobrze.

Bartek

Po zapoznaniu się z klatką, matą i salą przyszedł czas na zarejestrowanie się i zważenie. Zawody wystartowały o godzinie 11. Spośród zawodników Forcy pierwszą swoją walkę stoczył Bartek Sitnik. -Wszedłem na matę skoncentrowany, skupiony, wziąłem do siebie ostatnie słowa trenera – mówi Bartek. Walka o 3. miejsce była wyrównana, ale niestety tym razem się nie udało. Sędziowie przyznali zwycięstwo przeciwnikowi. -Jestem zadowolony z siebie, bo walka była bardzo dobra – mówi Bartek.

Michał

Zaraz po Bartku na matę wszedł Michał Zdunek, który pokazał przewagę i pokonał przeciwnika na punkty. Po przegranej, którą Michał "Italia" Zdunek odniósł na poprzednich zawodach, czuł niedosyt, gdyż jak twierdzi nie miał okazji się wykazać. - Od tego czasu zacząłem szczegółowo analizować błędy, jakie wówczas popełniłem, pracować nad kondycją, poprawiać błędy, jakie popełniałem oraz "podszlifować" swoją technikę pod okiem trenera – przyznaje Michał. Wyczerpujące treningi odniosły skutek. W półfinale Zdunek wygrał z silniejszym od siebie przeciwnikiem. -Wygrana nie była łatwa. Próby skończenia walki przed czasem nie powiodły się, co doprowadziło do wygranej na punkty – mówi Michał, który dzięki wytrwałej walce przeszedł do finału. W ostatnim etapie przeciwnik okazał się lepszy. -Z perspektywy mojej dotychczasowej kariery uważam go za najtrudniejszego przeciwnika, z jakim kiedykolwiek mogłem skrzyżować rękawice – mówi Michał.

Artur

W końcu przyszedł czas na walkę Artura Pawlika. Zawodnik Forcy przygotowywał się do tej walki przez 2 miesiące. Trenował 3 razy w tygodniu, poza tym siłownia, bieganie, basen. Wysiłek się opłacił, ponieważ Artur zdobył złoto.

Do walki finałowej Pawlik stanął w pełni zmobilizowany i skoncentrowany. -Towarzyszył mi mały stres jednak jedynie motywujący. Na duchu wspierali mnie starszy brat, trener i koledzy z klubu. Wszystkim bardzo dziękuję. Już przed rozpoczęciem walki, kiedy mierzyliśmy się wzrokiem dostrzegłem, że przeciwnik opuścił wzrok, co dało mi dodatkową motywację, by pokazać na co mnie stać - mówi Pawlik, który chciał podjąć walkę w "stójce", nad którą nieustannie pracuje. Okazało się jednak, że przeciwnik próbował sprowadzić walkę do parteru, w którym Artur czuje się mocniejszy i to on po chwili znalazł się na górze. -Pełna kontrola, rozwaga i precyzyjne działania pozwoliły mi na wychwycenie ręki i założenie dźwigni na łokieć. Nie miał wyjścia musiał się poddać- wspomina Artur. Swoją walkę zadedykował trenerowi Adrianowi Kurkowi, który wkłada dużo pracy i serca w przygotowania zawodników, bratu i rodzicom którzy w tym dniu obchodzili rocznicę ślubu. -Moi zawodnicy spisali się bardzo dobrze. Pokazali w Lubartowie klasę, czego wynikiem są dwa srebrne medale i jeden złoty – mówi Adrian Kurek.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości