Pani Kazimiera wzięła w niej udział po raz pierwszy. I to od razu z sukcesem. Wyróżnienie w konkursie organizowanym przez fabrykę nici "Ariadna" to zdobycie pierwszego miejsca. - Wysyłając prace nie spodziewałam się tego - mówi zwyciężczyni. Nagrodę zdobył jej bieżnik "Porzeczka" w kategorii haftu cieniowanego, szydełkowanego.
Talent od małego
Pani Kazimierze, odkąd pamięta, zawsze podobały się hafty. Jej mama bardzo ładnie haftowała. Jako 14-letnia dziewczyna zapragnęła zgłębić tajniki tej sztuki. - Poszłyśmy do sklepu. Mama kupiła szare płótno i mulinę - wspomina. Najpierw uczyła się prostych wzorów tj. sznureczki i łańcuszki. Potem, żeby wykończyć serwetkę - mereżkę. Pierwszym dziełem był kwiat. - Dobrze pamiętam tamte chwile, bo robiłam to co lubiłam - mówi artystka. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że haft stanie się największą pasją jej życia. W latach 60. ciężko było dostać wzory do haftowania. Więc sama rysowała np. kwiaty i je haftowała.
Mąż nauczyciel
W 1968 roku do jej szkoły przyszedł nowy nauczyciel plastyki, Jan Rogala. Jako, że był artystyczną duszą, założył w szkole zespół ludowy. A stąd już blisko do haftu. - Nieśmiało zapytałam go, czy ma jakieś wzory i okazało się, że pożyczył mi książkę "Hafty Polskie" - opowiada pani Kazimiera. Aby podziękować za lekturę wyhaftowała mu małą serwetkę, włożyła do książki i oddała. - Po 5 latach serwetka wróciła do mnie za sprawą Janka, który został moim mężem - dodaje z uśmiechem. Teraz on rysuje wzory, które wymarzy sobie żona.
W tym momencie oboje są na emeryturze. Z mieszkania w bloku przenieśli do zacisznego domku pod Rykami. Pani Kazimiera w dalszym ciągu haftuje, zdobywa nagrody i wyróżnienia w różnych konkursach. A mąż wciąż ją wspiera i dopinguje.
Komentarze