Reklama

"Niech ktoś sprzątnie ten syf"

22/07/2015 00:00
- Nich ktoś coś z tym w końcu zrobi. Niech ktoś sprzątnie ten syf - mówi jeden z sąsiadów, który chce zachować anonimowość. Mówi, że ma już dość dzikiego złomowiska. Ma dość wałęsających się bez nadzoru psów i plagi szczurów, które widuje prawie codziennie.

Gmina działa

Ostatnia kontrola u państwa B. odbyła się na początku kwietnia. Wtedy z pracownikami urzędu gminy zjawili się policjanci oraz pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. Właściciel nieruchomości został ukarany mandatem w wysokości tysiąca złotych w związku z ujawnieniem zwierząt bez nadzoru. Ponadto okazało się, że na podwórku jest prowadzona nielegalna hodowla dzików i świnio-dzików.

Oprócz kontroli i powiadomienia odpowiednich służb, urząd gminy w Kłoczewie wydał nakaz uprzątnięcia terenu. - Część śmieci została wywieziona - mówi Grażyna Pyl, sekretarz w kłoczewskim urzędzie. - Właściciele uregulowali nawet opłaty za wywóz śmieci za cały rok z góry - dodaje. Jednak porządek nie trwał długo, ponieważ nowe sterty śmieci pojawiły się bardzo szybko.

Dziki  harcują

Kłopot jest też z dzikami. Zwierzęta są przetrzymywane w prowizorycznej zagrodzie. Zdarza się, że jakiś osobnik wydostanie się na zewnątrz i zwiedza okolicę. - Kilka tygodni temu dostaliśmy telefon z Wylezina, że dzik kręci się przy podwórkach - mówi Witold Pawluk z Koła Łowieckiego "Dzik". Po dojechaniu na miejsce zwierzę zniknęło, ale z relacji mieszkańców wynika, że dzik był oswojony i nie bał się ludzi. - Jestem pewien, że uciekł z posesji z Janopola - przekonuje myśliwy.

Koło łowieckie jest bezradne

- Zwierzęta powinny zostać odebrane i przewiezione do specjalnych ośrodków hodowlanych - informuje Witold Pawluk. Jak mówi myśliwy, w obecnej sytuacji koło ma związane ręce. - Podczas kontroli pokazałem wszystkie przepisy, które regulują hodowlę tych zwierząt, ale nic więcej nie możemy zrobić - dodaje. Łowczy z naszego terenu przekazali sprawę do Państwowej Straży Łowieckiej w Lublinie. Jak usłyszeliśmy podczas rozmowy telefonicznej z jednym z urzędników, oni również nie mogą nic zrobić. Według niego sprawą miała zająć się policja.

Jak ustalił "Twój Głos" policja przekazała sprawę do sądu. Biuro prasowe Sądu Okręgowego w Lublinie poinformowało nas, że Sąd Rejonowy w Rykach odmówił wszczęcia postępowania. - Postanowienie jest prawomocne - mówi st. inspektor Magdalena Dobosz.

Urzędnicy trzymają rękę na pulsie

Mimo, że posesja rodziny B. znajduje się w obrębie sołectwa Janopol, to kłopoty mają też ludzie z Wylezina, Potoku i Owni. - Jeśli w dalszym ciągu mieszkańcy gminy będą zgłaszać się do nas w sprawie uciążliwego sąsiedztwa podejmiemy kolejne kroki, aby rozwiązać ten problem - przekonuje Grażyna Pyl, sekretarz gminy.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hubert - niezalogowany 2018-11-14 15:52:48

    Gmina zaczela dzialac-ha ha ha jak to śmiesznie brzmi. Gdyby rządził kto inny niż zaczek, na pewno juz dawno by sie z tym uporano.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości