Na takie informacji rodzicie Michałka z Kłoczewa czekali od 8 miesięcy. W listopadzie lekarze zdiagnozowali u dziecka 10-centymetrowy, złośliwy guz na nerce. Leczenie właśnie się zakończyło. Mama chłopca niedawno rozmawiała przez telefon z panią doktor. Usłyszała, że badanie rezonansem nie wykazało niepokojących zmian. W sierpniu czeka Michasia badanie tomografem.
Zasypany podarkami
Te dobre wieści zbiegły się w czasie z wizytą niecodziennych gości, którzy przybyli do 5-latka z prezentami. Wójt gminy Kłoczew Zenon Stefanowski wraz ze skarbnik Janiną Dębek sprezentowali malcowi przenośny odtwarzacz CD. W imieniu piekarni Dariusza Warownego tort w kształcie radiowozu wręczyła chłopcu współwłaścicielka Agata Warowna. Wszystko dlatego, że marzeniem Michała jest to, żeby zostać policjantem. Strój antyterrorysty i niebieski mundur z czapką oraz kaburą na broń 5-latek dostał od "Twojego Głosu". - Wszystkim nam zależy, żeby Michał był już zdrowy - mówi Agata Warowna. - Michał jak dorośnie i zostanie policjantem, będzie strzegł bezpieczeństwa w naszej gminie - dodaje Zenon Stefanowski. Łez szczęścia nie kryje babcia chłopca. - Cały czas się modlimy o to, żeby był zdrowy - mówi pani Jadwiga.
Agata Bareja dodaje, że te wszystkie prezenty i słowa wsparcia to tylko ułamek serdeczności i życzliwości, jaką przez cały okres walki z chorobą otrzymali do przyjaciół, znajomych i zwykłych mieszkańców.
Kilka dni później do Michałka dotarli też z prezentami ryccy policjanci. 5-latek dostał prawdziwą policyjną czapkę. Do tego koszulkę ze swoim imieniem oraz napisem "policja" i kilka zabawkowych radiowozów. Za chwilę maluch pojechał z panami policjantami na patrol. Na podwórku bawił się też kajdankami, "suszarką" i uczył się, jak działa alkomat. Prezenty, którymi obdarowali Michała mundurowi ufundowała Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie i Komenda Powiatowa Policji w Rykach.
Wierzą, że najgorsze za nimi
Kiedy w listopadzie zeszłego roku lekarze zdiagnozowali u Michała guza, chłopiec spędził pierwsze dwa tygodnie w szpitalu. Przyjmował chemię. Terapię znosił dzielnie. 23 godziny na dobę był podłączony do specjalnych aparatów. Miało to zapobiec ewentualnym przerzutom na drugą nerkę. 9 grudnia był operowany. - Kiedy było już po wszystkim, lekarze przyznali, że sytuacja jest poważna - mówiła pani Agata łamiącym się głosem.
Te cierpkie wspomnienia to już na szczęście historia. Cała rodzina patrzy z optymizmem w przyszłość i wierzy, że najgorsze już za nimi. Michałek od września ma iść do zerówki. A za kilkanaście lat kto wie, może zostanie policjantem?
Komentarze