Reklama

Michał, jak dorośnie, chce zostać policjantem

22/07/2015 00:00
Na takie informacji rodzicie Michałka z Kłoczewa czekali od 8 miesięcy. W listopadzie lekarze zdiagnozowali u dziecka 10-centymetrowy, złośliwy guz na nerce. Leczenie właśnie się zakończyło.  Mama chłopca niedawno rozmawiała przez telefon z panią doktor. Usłyszała, że badanie rezonansem nie wykazało niepokojących zmian. W sierpniu czeka Michasia badanie tomografem.

Zasypany podarkami

Te dobre wieści zbiegły się w czasie z wizytą niecodziennych gości, którzy przybyli do 5-latka z prezentami. Wójt gminy Kłoczew Zenon Stefanowski wraz ze skarbnik Janiną Dębek sprezentowali malcowi przenośny odtwarzacz CD. W imieniu piekarni Dariusza Warownego tort w kształcie radiowozu wręczyła chłopcu współwłaścicielka Agata Warowna. Wszystko dlatego, że marzeniem Michała jest to, żeby zostać policjantem. Strój antyterrorysty i niebieski mundur z czapką oraz kaburą na broń 5-latek dostał od "Twojego Głosu". - Wszystkim nam zależy, żeby Michał był już zdrowy - mówi Agata Warowna. - Michał jak dorośnie i zostanie policjantem, będzie strzegł bezpieczeństwa w naszej gminie - dodaje Zenon Stefanowski. Łez szczęścia nie kryje babcia chłopca. - Cały czas się modlimy o to, żeby był zdrowy - mówi pani Jadwiga.

Agata Bareja dodaje, że te wszystkie prezenty i słowa wsparcia to tylko ułamek serdeczności i życzliwości, jaką przez cały okres walki z chorobą otrzymali do przyjaciół, znajomych i zwykłych mieszkańców.

Kilka dni później do Michałka dotarli też z prezentami ryccy policjanci. 5-latek dostał prawdziwą policyjną czapkę. Do tego koszulkę ze swoim imieniem oraz napisem "policja" i kilka zabawkowych radiowozów. Za chwilę maluch pojechał z panami policjantami na patrol. Na podwórku bawił się też kajdankami, "suszarką" i uczył się, jak działa alkomat. Prezenty, którymi obdarowali Michała mundurowi ufundowała Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie i Komenda Powiatowa Policji w Rykach.

Wierzą, że najgorsze za nimi

Kiedy w listopadzie zeszłego roku lekarze zdiagnozowali u Michała guza, chłopiec spędził pierwsze dwa tygodnie w szpitalu. Przyjmował chemię. Terapię znosił dzielnie. 23 godziny na dobę był podłączony do specjalnych aparatów. Miało to zapobiec ewentualnym przerzutom na drugą nerkę. 9 grudnia był operowany. - Kiedy było już po wszystkim, lekarze przyznali, że sytuacja jest poważna - mówiła pani Agata łamiącym się głosem.

Te cierpkie wspomnienia to już na szczęście historia. Cała rodzina patrzy z optymizmem w przyszłość i wierzy, że najgorsze już za nimi. Michałek od września ma iść do zerówki. A za kilkanaście lat kto wie, może zostanie policjantem?
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości