Podczas spotkania artystka opowiedziała nam o tym, jak zaczęła malować. Pani Ewa pochodzi z Ryk. Jej dom zawsze był związany ze sztuką. - Często spędzałam wolny czas w bibliotece taty - mówi Ewa Rogala. Zaczęło się od oglądania książek o malarstwie. W jej domu było pełno obrazów. - Takie obcowanie ze sztuką pobudza wyobraźnię - dodaje.
Jako dziecko nie malowała. - Nie odważyłam się wtedy. Tata tak pięknie malował, a ja nie miałam śmiałości, aby mu dorównać - wspomina pani Ewa. Kilka lat później, w liceum, jednak spróbowała. - Znalazłam stare farby i... to było jak miłość - mówi z uśmiechem malarka. I tak zaczęła się jej przygoda.
Chociaż na studiach wybrała kierunek niezwiązany ze sztuką, to stara miłość w niej kiełkowała. Po studiach wyjechała do Holandii za pracą. Tam poznała męża. 5 lat temu znów malarstwo zaczęło jej chodzić po głowie. Pewnego dnia maż kupił jej farby i położył przed nią na stole. - Powiedziałam mu, że nie będę malować - opowiada artystka. Farby przeleżały dwa tygodnie nietknięte. - Później zaczęłam się nimi bawić, mieszać kolory, sprawiało mi to ogromną przyjemność - wspomina.
Po dwóch latach malowania jako hobby Ewa Rogala rozpoczęła naukę malarstwa w jednym z holenderskich domów kultury. - To tam odkryłam siebie na nowo i znów zaczęłam malować - opowiada nasza rozmówczyni. Wystawa w Rykach to dla niej swoisty powrót do korzeni. - Tu się wychowałam i tu mieszkają moi rodzice, dlatego nie wyobrażałam sobie innego miejsca na zaprezentowanie mojej twórczości w debiucie - podkreśla pani Ewa.
Zobacz wystawę
Obrazy Ewy Rogali w ryckim MGCK można oglądać codziennie do 26 sierpnia. Wstęp wolny.
Komentarze