W księgarni nowe książki do szkoły podstawowej kosztują średnio 250-300 zł. Do gimnazjum i liceum to już wydatek rzędu 500-600 zł. Wszystko zależy od typu szkoły i klasy. W dęblińskiej księgarni spotkaliśmy Agnieszkę Pyzę i jej córkę Julię, która w tym roku idzie do zerówki. - Na książki wydam w tym roku około 200 zł, na plecak przeznaczam 50 zł. Do tego dojdzie strój na w-f, buty oraz strój na uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego - mówi Agnieszka Pyza. Poza książkami i zeszytami na liście zakupów znajduje się wiele innych przyborów i akcesoriów niezbędnych w szkole. - Są to m.in. bloki techniczny i rysunkowy, teczki, kredki, flamastry, piórnik, farby, papier kolorowy, okładki na książki, ołówki oraz pędzelki, klej, gumka - dodaje. W sumie wyprawienie 6-letniego dziecka do szkoły wyniesie ok. 600 zł.
Darmowe podręczniki
W tym roku wielu uczniów otrzyma darmowe podręczniki w ramach projektu MEN. W minionym roku szkolnym bezpłatny elementarz i materiały ćwiczeniowe otrzymali uczniowie pierwszej klasy szkoły podstawowej. W tym roku szkolnym dostaną je także uczniowie drugiej i czwartej klasy szkoły podstawowej oraz uczniowie pierwszej klasy gimnazjum. MEN płaci za książki dla klas 1 i 2 szkół podstawowych, zaś szkoły publiczne kupują podręczniki dla klas 4 i 1 gimnazjum ze środków z dotacji celowej, jaka zostanie im przekazana.
Słaby ruch w interesie
W tym roku księgarnie świecą pustkami. Za komplet nowych książek trzeba zapłacić od 400 do 500 zł dla szkół podstawowych i gimnazjów. Droższe są podręczniki dla szkół średnich. Za takie należy zapłacić nawet 900 zł. - Zdarza się, że kupują komplety, ale częściej kupują ćwiczenia i to, czego na rynku wtórnym nie mogą dostać. Ludzie kupują na skupach, w marketach i w Internecie - mówi właścicielka księgarni przy ul. Warszawskiej w Dęblinie.
Sprzedawcy narzekają, że handel nowymi podręcznikami staje się nieopłacalny. - Tamten rok był jako taki, a w tym roku masakra. Wyszło dużo darmowych książek. Odeszły podręczniki te, którymi się najwięcej handlowało. Najlepiej sprzedawały się klasy 1-4 i 1 gimnazjum - mówi pani z księgarni.
Plajty i oszczędności
Na skupach od ubiegłego roku nic się nie zmieniło. W Dęblinie przy ul. Warszawskiej funkcjonują trzy punkty z używanymi podręcznikami. Nie ma dużego ruchu. Sprzedawcy narzekają na reformę podręcznikową. - Odeszły trzy klasy. Podręczników mamy dużo. Trochę skupiłam, trochę zostało z tamtego roku. Sprzedajemy też na Allegro. Jest duża konkurencja - mówi Joanna Rzeźnik, sprzedawczyni. Prowadzenie punktu staje się nieopłacalne.
Reforma podręcznikowa, w ramach której uczniom przekazywane są darmowe podręczniki szkolne, w 2017 roku ma objąć wszystkie szczeble edukacji w szkole podstawowej i w gimnazjum. To oznacza, że przygotowania do rozpoczęcia roku szkolnego w 2015 roku będą mniej kosztowne, niż w latach ubiegłych dla wielu rodziców. - Bardzo się cieszę z takiego rozwiązania. Z pewnością ulgę odczują rodzice - mówi Agnieszka Pyza. Jednak ktoś za te książki będzie musiał zapłacić.
Komentarze