Jest poniedziałek rano. Pod bramą składu grupka ludzi. To mieszkańcy pobliskich domów. Zjawiają się też dziennikarze oraz kontrolerzy. To urzędnicy ryckiego Starostwa oraz Urzędu Miasta w Dęblinie. Ochrona wpuszcza ich na teren zakładu. Dziennikarzom i mieszkańcom nakazuje zostać na zewnątrz. Ludzie, którzy mają dość wszechobecnego pyłu węglowego nie kryją frustracji.
- Narażają nasze dzieci i nas na hałas, brud i choroby, a nie usłyszeliśmy ani słowa wyjaśnienia - mówi Monika Majek, która mieszka z rodziną przy sąsiedniej ulicy. - Ten pył z sortowanego węgla wdziera mi się przez zamknięte okna do mieszkania - wtrąca Wiesława Wojtyś, która mieszka zaledwie 100 metrów od hałd rosyjskiego węgla. Nie tylko ona ma pretensje do przedsiębiorstwa KTK Polska, właściciela składu. - W domu, na podwórku i całej okolicy wszystko jest czarne - mówi Henryk Sawczyk.
Zatrute życie
Skład węgla przy ul. 100-lecia Kolei Nadwiślańskiej działa od wielu lat. Jego właścicielem jest firma KTK Polska z siedzibą w Gdańsku. Do zeszłego roku skład nikomu nie przeszkadzał, bo węgla było mało. Nikt go nie przesypywał i nie sortował. Problem pojawił się w 2014 roku. Dziś niektóre pryzmy miału są wyższe niż budynek pobliskiej szkoły. Praktycznie co dzień są dostawy. Wtedy, jak mówią mieszkańcy, zaczyna się koszmar. - Syn wrócił ze szkoły i okazało się, że jego kapcie są czarne - żali się Ewa Majek.
- Wielu rodziców przychodzi do mnie ze skargami na składwęgla - informuje Anna Dominiak, dyrektor Zespołu Szkół nr 3.
Obiecanki cacanki
Mimo wcześniejszych zapewnień firma KTK Polska nie postawiła barier, które ograniczyłyby emisję pyłów. Takie deklaracje przedsiębiorstwo złożyło do Wydziału Ochrony Środowiska w ryckim Starostwie. - Dotarły do nas informacje, że na składzie nie zrobiono nic, aby poprawić komfort mieszkańcom. Dlatego postanowiliśmy przeprowadzić kontrolę na miejscu - tłumaczy naczelnik Elżbieta Dadas.
Światełko w tunelu
Po kontroli szefowa Wydziału Ochrony Środowiska miała zebranym pod bramą do przekazania optymistyczne informacje. Jest szansa, że KTK zrobi porządek ze składowiskiem. Przedstawiciel, który przyjechał z centrali w Gdańsku zadeklarował, że firma częściowo opuści teren dzierżawiony od PKP. - Do końca września ma się wyjaśnić sprawa z nowym placem, który również znajdzie się na terenie Dęblina - mówi Elżbieta Dadas. Jeśli do tego dojdzie, to uciążliwe sortowanie będzie się odbywać w innym miejscu. - Muszą dopełnić wszystkich formalności z podpisaniem umowy najmu oraz przystosowaniem torów kolejowych - dodaje inspektor.
Jeśli dojdzie do zmiany lokalizacji to na składowisku przy ul. 100-lecia Kolei Nadwiślańskiej zostanie tylko tysiąc ton węgla. Firma ma tu prowadzić handel miałem i ekogroszkiem.
W obronie mieszkańców
Nieoficjalnie mówi się, że przeniesienie składowiska ma nastąpić do końca roku. Przynajmniej do tego czasu mieszkańcy będą żyli w niepewności. Jak wyjaśnia Elżbieta Dadas, już teraz ma zostać zainstalowana specjalna kurtyna, która ograniczy pylenie. - Firma zadeklarowała, że ma zgody od PKP oraz nadzoru budowlanego na postawienie dodatkowych kurtyn oraz ekranów w przypadku braku zmiany lokalizacji - informuje urzędniczka.
W obronie mieszkańców interweniował także "Twój Głos". Dział prawny KTK Polska otrzymał od nas pytania o przyszłość dęblińskiego składu. - Zarząd jest nieobecny i prawnicy nie mają się z kim skonsultować w sprawie Dęblina - usłyszeliśmy w sekretariacie.
Komentarze