Reklama

Orlęta Nowodwór w derbach powiatu zdobyły pierwszy punkt

22/09/2015 20:00
Przepychanki i emocje na derbach

Trzecie derby powiatu ryckiego były bardzo emocjonującym pojedynkiem. Pomimo padającego deszczu na boisku w Starym Zadybiu panowała gorąca atmosfera. Po bezbramkowej pierwszej połowie gospodarze rzucili się do ataku z zamiarem szybkiego zdobycia gola. Jednak w realizacji zamierzonego celu napastnikom i pomocnikom Piekiełka przeszkadzała szczelna obrona Orląt. Kiedy już podopieczni Witolda Łukasiaka znaleźli się w dogodnej sytuacji strzeleckiej razili nieskutecznością i nerwowymi zachowaniami. Natomiast nowodworzanie przeprowadzały groźne kontrataki. Tylko dzięki znakomitej postawie w bramce Marcina Kuranta Piekiełko, aż trzykrotnie,  nie straciło gola. W przedłużonym czasie gry gospodarze trafili do bramki bronionej przez Kamila Wojtasia. Jednak sędzia gola nie uznał gdyż wcześniej dopatrzył się przewinienia piłkarza Piekiełka. W trakcie meczu zawodnicy z Nowodworu głośno krytykując i komentując wydarzenia na boisku umiejętnie podporządkowali sobie sędziego, niejednokrotnie wpływając na jego decyzje. Wzbudziło to wielkie niezadowolenie ze strony gospodarzy, co kończyło się spięciami  na linii Piekiełko - arbiter oraz Piekiełko - Orlęta. Do największych starć między piłkarzami obu drużyn i sędzią doszło w końcówce spotkania oraz tuż po jego zakończeniu. To wtedy doszło do przepychanek i ostrej wymiany zdań między stronami. I tak emocje oraz wydarzenia nie związane z grą przyćmiły te najważniejsze czyli piłkarskie.Trzeba przyznać,że zawody rozgrywane w szybkim tempie stały na dobrym poziomie.Podział punktów należy uznać za sprawiedliwy.

- Ten remis przyjmujemy jak zwycięstwo - powiedział po meczu Łukasz Wojtaś, zawodnik Orląt Nowodwór. - Graliśmy z rywalem wyżej notowanym i już ogranym na tym poziomie rozgrywek.

- Nie zagraliśmy dobrego meczu - ocenia Witold Łukasiak, trener Piekiełka. -  Nie wykorzystaliśmy sytuacji w pierwszej połowie, a w drugiej była już tylko nerwówka. Nie będę oceniał pracy sędziów, bo nie chcę zniżać się do ich poziomu.

Ułęż bez straty punktu

Dla GSKS-u Ułęż wygrana 2:0  z Uniszowicami to trzecie zwycięstwo z rzędu. Jak twierdzi Robert Pyrka, trener GSKS-u, dla jego zespołu liczy się tylko komplet punktów. O wielkim pechu w meczu z Uniszowicami może mówić Kamil Kamiński. Zawodnik ten po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie Ułęża i musiał opuścić boisko już po 6 minutach gry. Powodem tej zmiany był... defekt jego buta piłkarskiego.

Gabaryty straciły komplet punktów w meczu z Kamionką, chociaż dęblinianie prowadzili już 3:1. Niestety, w końcówce dali sobie strzelić 3 gole i punkty ze Stężycy (tam jako gospodarze grają Gabaryty) wywieźli goście.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości