Reklama

Niespodzianka w derbach

13/10/2015 20:00
W Amatorze zabrakło aż czterech graczy z podstawowego składu: Pawła Młota (kontuzja), Mateusza Jakubca szkoła), Daniela Walaska i Jarosława Polaka (obaj za kartki). Niemniej jednak, to podopieczni Jarosława Prządki mieli wygrać w Dęblinie. I początek zdawał się wskazywać, że faworyt dopnie swego i wywiezie z Dęblina 3 punkty. Jednak w miarę czasu piłkarze Amatora tracili animusz, a do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić gospodarze. Wreszcie w 30 minucie Bartłomiej Cichecki przeprowadził indywidualną akcję, wyłożył piłkę Tomaszowi Sikorze, a doświadczony napastnik z 7 metrów wpakował ją do bramki. Kilka minut później sytuacja się powtórzyła, tylko, że tym razem podawał Tomasz Sikora, a Cichecki mając przed sobą tylko pustą bramkę nie trafił w piłkę.

Na początku drugiej połowy goście wyrównali, ale to gospodarze częściej i groźniej atakowali. W 80 minucie Tomasz Sikora dobrze blokował piłkę w polu karnym Amatora, obrońca gości chcąc mu ją wybić sfaulował napastnika z Dęblina i sędzia podyktował rzut karny dla Orląt. Do piłki podszedł sam poszkodowany i w dwóch próbach umieścił piłkę w siatce.Dlaczego w dwóch? Bo za pierwszym razem sędzia uznał, że kilku zawodników Orląt zbyt wcześnie wbiegło w pole karne i nakazał powtórzenie "jedenastki". W samej końcówce meczu Amator miał jeszcze jedną znakomitą okazję do wyrównania, ale tym razem szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy.

Powiedzieli po meczu

Jarosław Prządka - trener Amatora

To był nasz najgorszy mecz, jaki rozegraliśmy w tej rundzie. Co prawda brakowało czterech zawodników z podstawowego składu, ale i tak powinniśmy sobie poradzić z Orlętami. Początek meczu był niezły w naszym wykonaniu i stworzyliśmy sobie ze 3 sytuacje bramkowe, których nie wykorzystaliśmy. Później nasza gra "siadła" i było w niej za dużo chaosu.

Michał Sikora - kapitan Orląt D.

Zauważyliśmy, że Amator gra schematycznie: długie podanie do Mariusza Jakubca, który miał wykorzystać swoją szybkość. Kilka razy udało mu się nam "urwać", ale bez przykrych dla nas konsekwencji. Później przydzieliliśmy mu opiekuna, który miał mu utrudniać zadanie. I to się udało. A z przodu mieliśmy Tomka Sikorę, który swoim doświadczeniem, dobrym blokowaniem i celnymi strzałami dał nam zwycięstwo.

Karne Mazowsze

Długo, bardzo długo piłkarze Mazowsza kazali swoim kibicom czekać na gole w meczu z Żyrzyniakiem. Ostatni zespół w tabeli II grupy A klasy dzielnie się bronił, a jeżeli już podopiecznym trenera Marcina Gajdzińskiego udało się przedrzeć przez zasieki obronne gości, to na drodze piłki do bramki stawał bramkarz z Żyrzyna. Wreszcie przyszła 85. minuta kiedy to po raz pierwszy w polu karnym został sfaulowany Aleksy Lisowski. "11" na bramkę zamienił Marcin Utnicki. Dosłownie kilka chwil później Lisowski ponownie został nieprzepisowo zaatakowany przez rywala w "szesnastce". Tym razem karnego wykorzystał Piotr Komosa.

 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości