Reklama

Pałowali go za "Solidarność", a on krzyczał: "Niech żyje!"

28/10/2015 01:00
Tadeusz Pielak z Kłoczewa za działalność opozycyjną w PRL-u właśnie otrzymał od wojewody Krzyż Wolności i Solidarności. Uroczystość odbyła się w czwartek w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie. - To wyraz szacunku dla pracy i służby na rzecz państwa polskiego i społeczeństwa - mówił podczas spotkanie wojewoda Wojciech Wilk - To jedno z ważniejszych odznaczeń w kraju - dodaje.

Pierwsza "Solidarność" w powiecie

Mimo, że Tadeusz Pielak od początku lat 80. mieszka w Kłoczewie, działalność opozycyjną rozpoczął w powiecie garwolińskim, gdzie pracował. - W 1980 założyłem pierwszą komisję w powiecie, w zakładzie "Bumar-Waryński" w Żelechowie - wspomina. Aby zdobyć potrzebne dokumenty musiał kilka razy udać się do Warszawy. - Miałem to szczęście, że często jeździłem do stolicy w delegacje i przy okazji zachodziłem na ul. Szpitalną do głównej siedziby Związku Regionu Mazowsze - dodaje.

Kiedy zaczęły się zapisy do związku zawodowego chętnych nie brakowało. - Pierwszego dnia zapisało się ponad 100 osób.  Wkrótce związkowcami było już 300 pracowników, a zakład zatrudniał 400 - mówi Pielak.Wybrano go przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność". To stanowisko piastował do lipca 2001 roku.

"Pałowany" przez milicję

Był październik 1982. Zwykle wracał z pracy razem z żoną, autobusem do Kłoczewa. Tym razem na przystanku był sam. Dookoła żadnych ludzi. W pewnym momencie podeszło do niego kilku milicjantów. Okazało się, że to dyrektor jego zakładu zawiadomił służby, że z Pielakiem nikogo nie ma i można go "zgarnąć". Aby zabrać go na komisariat, mundurowi użyli fortelu. - Powiedzieli, że żonie coś się stało i muszę z nimi pójść - opowiada. Kiedy przekroczyli próg komendy zaczęli okładać go pałami. - Funkcjonariusze krzyczeli: chciałeś "Solidarności" to masz za "Solidarność" - wspomina. - A ja za każdym uderzeniem pały krzyczałem "Niech żyje!" - dodaje.

Po "wizycie" w komisariacie nie trafił do szpitala. Poobijany i siny wrócił do domu. - Żona w pierwszej chwili mnie nie poznała. Dzieci zaczęły płakać, ale jakoś doszedłem do siebie - mówi pan Tadeusz. W leczeniu pomógł doktor Imiłkowski, który też był związkowcem. - Powiedział, żebym nie szedł do szpitala, bo jako człowiek "Solidarności" mogę nie dostać pomocy - kończy.

Zastraszany przez SB

Tadeusz Pielak ma 64 lata. Był przewodniczącym Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze w "Bumar-Waryński" Żelechów od 7 października 1980 r. Po wyborach przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" do lipca 2001 r. Współzałożyciel Oddziału Garwolin w latach 1980 i 1989 oraz założyciel Oddziału Żelechów Regionu Mazowsze w 1981 r. Przesłuchiwany i straszony przez oficerów SB. W październiku 1982 r. zatrzymany i ciężko pobity w komisariacie w Żelechowie za działalność opozycyjną. Obecnie przebywa na emeryturze.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości