Sprawa dotyczy modernizacji 400-metrowego odcinka drogi gminnej w Zalesiu. - Wykonawca został wyłoniony na podstawie porozumienia, a powinien zostać przeprowadzony przetarg - mówi Katarzyna Abramowicz-Piłat, zastępca prokuratora rejonowego w Rykach.
W kasie nie było pieniędzy
Z propozycją modernizacji wyszyła spółka "Wirbud" zajmująca się produkcją betonu towarowego. Droga, która prowadziła do jej siedziby znajdowała się w bardzo złym stanie. Na przeprowadzenie inwestycji przez gminę nie zanosiło się. Burmistrz tłumaczył się brakiem środków. Gdy firma zaoferowała, że wykona drogę za swoje pieniądze, przyjął to z zadowoleniem. Część nakładów gmina miała zwrócić spółce w późniejszym terminie.
Radni (nie)wiedzieli
Roboty ruszyły wiosną 2011 roku. - Nie przypominam sobie, aby była mowa o remoncie tej drogi. Jeżeli miało być tak, że gmina za jakiś czas ma pokryć wydatki za remont, to powinno być omawiane na komisji. Ja nic nie wiedziałam o tej inwestycji - mówi Krystyna Grudniak, przewodnicząca komisji finansów poprzedniej kadencji. O inwestycji wiedział natomiast radny Jarosław Szlendak. Mieszka w pobliżu tej drogi. - Zbierałem nawet podpisy od mieszkańców, żeby zrzekli się części swoich działek pod drogę - mówi radny. Przyznaje jednak, że inwestycja nie znalazła się w budżecie i nie była omawiana przez radnych. - Nie wiem, w jaki sposób zostało przeprowadzone to zadanie. W żadnym spotkaniu, w którym były omawiane warunki finansowania, ja nie brałem udziału - zaznacza.
Porozumieli się bez skarbnika
W październiku 2013 roku Jerzy Gąska, ówczesny burmistrz Ryk, podpisał z właścicielami "Wirbudu" porozumienie. Postanowiono w nim, że gmina zapłaci 70% wartości wykonanego remontu a resztę pokryje spółka. Wykonawca drogi oszacował koszt na 430 tys. zł. Gmina "swój wkład" miała zapłacić w czterech ratach po ok. 75 tys. zł każda płacona przez 4 lata. Na porozumieniu nie ma kontrasygnaty skarbnika gminy.
We wrześniu 2014 roku podpisano protokół odbioru robót. "Wirbud" wystawił fakturę. W listopadzie Gąska przegrał wybory i opuścił urząd. Została do zapłacenia faktura. - Dowiedziałem się o tym zupełnie przypadkowo - mówi Jarosław Żaczek, który zajął stanowisko po Jerzym Gąsce. - W trakcie omawiania spraw bieżących z pracownikami padło, że trzeba zapłacić 75 tys. zł. Zacząłem dopytywać o co chodzi i wtedy dowiedziałem się o fakturze wystawionej przez "Wirbud" - opowiada Żaczek.
Ugody nie było
Burmistrz odmówił płatności twierdząc, że nie ma do tego żadnych podstaw. Inwestycja nigdy nie pojawiła się w budżecie. Nigdy też nie zabezpieczono odpowiednich środków. - Gdybym wypłacił pieniądze potwierdziłbym tego rodzaju wydatek, a gmina przecież na żadnym etapie nie uczestniczyła w tym zadaniu. Nikt tego nie nadzorował ze strony gminy. Nie jestem też w stanie stwierdzić, czy tyle rzeczywiście kosztowała ta inwestycja i czy została wykonana w odpowiednim standardzie - tłumaczy burmistrz Żaczek.
Odbyła się rozprawa ugodowa. Spółka zaproponowała, że odstąpi od zapłacenia przez gminę odsetek. - Nie przystąpiliśmy na warunki ugody - oznajmia Żaczek.
"Wirbud" prawdopodobnie na drodze sądowej będzie dochodził swoich roszczeń. - Droga została wykonana zgodnie z podpisanym porozumieniem. Była praktycznie nieprzejezdna. Zależało nam na czasie, bo właściwie stanowiła nasz jedyny dojazd do firmy. Teraz oczekujemy od gminy, że zwróci nam za to co nam się należy - mówi jeden ze współwłaścicieli firmy.
Prokuratorzy czekają
Tymczasem sprawą zainteresowali się policjanci do walki z korupcją z komendy wojewódzkiej w Lublinie. - Policjanci zażądali kopii dokumentów związanych z tą sprawą - informuje burmistrz. Zebrane materiały przekazali do Prokuratury Rejonowej w Rykach. - Zwróciliśmy się do prokuratury okręgowej z wnioskiem o przejęcie tej sprawy - informuje prokurator Abramowicz-Piłat. Prokuratorzy z Ryk czekają na decyzję. Uznali, że ten wątek łączy się przedmiotowo ze sprawą, którą od kliku miesięcy prowadzą śledczy z "okręgówki". Chodzi o nieprawidłowości przy realizacji różnych inwestycji na terenie gminy prowadzonych przez byłego burmistrza. Próbowaliśmy o tej sprawie porozmawiać z Jerzym Gąską. Nie udało nam się z nim skontaktować.
Komentarze