Reklama

Nerwowe derby w "Bundeslidze"

28/10/2015 01:00
Nerwy na boisku i poza nim

Stawką meczu pomiędzy Ułężem, a Piekiełkiem było pierwsze miejsce w rundzie jesiennej III grupy B klasy. Ułężanie wygrali 3:0 i przerwę zimową spędzą na fotelu lidera. Lecz sportowy aspekt zawodów przyćmiły negatywne wydarzenia na i poza boiskiem. Ale po kolei.

Już w trzeciej minucie GSKS zadał rywalowi pierwszy cios. Szczęśliwym strzelcem gola dla Ułęża był Damian Kozak. Potem oba zespoły prezentowały twardą, czasem ostrą, wyrównaną grę. Skutkiem ostrej walki była często udzielana pomoc medyczna. Po jednym  ze starć między zawodnikami z murawy został zniesiony pomocnik Piekiełka Kamil Nowicki. Później kontuzjowanego piłkarza zabrała karetka pogotowia. Od zejścia Nowickiego na boisku zaczęli dominować gospodarze. W 26 minucie na 2:0 podwyższył  Mateusz Maruszewski, a cztery minuty później, jak się później okazało, Krzysztof Kamiński ustalił wynik meczu. W pojedynku z Ułężem, oprócz goli, Piekiełko straciło trzech podstawowych zawodników. Jeszcze przed przerwą czerwoną kartkę zobaczył Marcin Kurant. Bramkarz Piekiełka sfaulował wychodzącego na tzw. 100 % pozycje strzelecką Krzysztofa Kamińskiego. Dziesięć minut przed zakończeniem meczu z boiska zostali usunięci Damian Masiczak i Łukasz Szpadzik. Pierwszy w sposób niecenzuralny krytykował orzeczenia sędziego, drugi natomiast kierował groźby pod adresem arbitra. W tym samym czasie zawrzało także w strefie ławek rezerwowych obu drużyn. Tam musiały interweniować służby porządkowe, które wyprowadziły poza teren stadionu najbardziej agresywnych kibiców Piekiełka Przykwa. Za bramą czekali na nich stróże prawa, którzy wylegitymowali nerwowych sympatyków ekipy gości.

Oceniając cały mecz należy przyznać, że szybkie prowadzenie GSKS-u  ustawiło im spotkanie. Gospodarze czuli się pewnie, grali z większym polotem i na luzie. Goście zdecydowanie lepiej prezentowali się w ósemkę niż w kompletnym składzie. Grając w osłabieniu stworzyli akcje, po których mogli zdobyć gola. Piekiełko gorzej zniosło psychiczną presję dotyczącą rangi spotkania częściej wdając się w dyskusje z rywalami i arbitrem, czego skutkiem były dwie czerwone kartki. Grożą im za to kary zawieszenia nawet na kilka meczów w rundzie wiosennej.

Orlęta w górę , Gabaryty w dół

Pierwsze zwycięstwo w sezonie zanotowały Orlęta Nowodwór, które pokonały KS Serniki 3:1. Początek meczu nie zapowiadał sukcesu.

- Do przerwy przegrywaliśmy 0:1 i graliśmy nie najlepiej - mówi Łukasz Wojtaś, zawodnik Orląt Nowodwór - Obudziliśmy się w drugiej połowie. Strzeliliśmy trzy gole i nasza pierwsza wygrana stała się faktem.

Po tym zwycięstwie Orlęta Nowodwór opuściły ostatnie miejsce w tabeli .

Gabaryty Dęblin w meczu z Leokadiowem liczyły na podtrzymanie passy meczów bez porażki. Niestety dęblinianie ulegli 1:3  i mając tyle samo punktów, co Kamionka zajmują szóste miejsce. Wydarzenia na boisku skomentowali na swojej stronie internetowej słowami:

"Pomimo tego że graliśmy dobrze i bywały momenty że przeciwnicy nie wychodzili ze swojej połowy nie potrafiliśmy znaleźć drogi do bramki. Bardzo dużymi brakami w swojej wiedzy wykazał się arbiter tego spotkania, całkowicie sobie nie radził ..."
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości