Ptak prawdopodobnie zawadził o druty i porażony prądem runął ma ziemię. Jak relacjonuje pan Ireneusz, nie mógł poruszać się o własnych siłach. Nie wiadomo jak długo leżał zanim został znaleziony. Gospodarz wspomina, że dzień wcześniej w jego domu nie było prądu w domu, co mogło być spowodowane uszkodzeniem linii.
Grula nie mógł przejść obojętnie nad losem cierpiącego ptaka. Mówi, że szukał pomocy u znajomego weterynarza, lecz nie znalazł jej.
Dopiero interwencja byłego gminnego radnego - Zbigniewa Nowakowskiego, który skontaktował się z Urzędem Miejskim w Rykach przyniosła oczekiwany efekt. W rezultacie łabędź został przewieziony do przychodni weterynaryjnej w Rykach, gdzie dostał odpowiednie lekarstwa.
- Łabędzia najprawdopodobniej poraził prąd. Ma niewładne kończyny. Rokowania są złe, ale zrobimy wszystko co się da, żeby go uratować. Jeśli będzie potrzeba przewieziemy go do większej kliniki w Lublinie - poinformował nas weterynarz Marcin Komar, który zaopiekował ptakiem.
Komentarze