Reklama

Mawiał: "Myślenie i spawanie ma przyszłość"

10/11/2015 20:00
Przygodę z zawodem nauczyciela rozpoczął  w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Rykach. Do Technikum Mechanicznego w Dęblinie trafił w 1980. Przeszedł na mocy porozumienia między szkołami. - Zwolnił się etat na naszych warsztatach i potrzebowaliśmy nowego pracownika, który nauczałby spawania - opowiada Władysław Sołopa, były kierownik warsztatów szkolnych w popularnych "Pilnikach". Złożył Pytowi propozycję pracy. Ten się zgodził. - Dzięki temu miał pracę na miejscu i nie musiał tracić czasu na dojazdy - dodaje Sołopa.

Tytan pracy

Na warsztatach był jednym z najbardziej pracowitych nauczycieli. Nie tylko potrafił przekazać wiedzę uczniom, ale również solidnie nauczyć ich zawodu. - Bogdan był w tym świetny. Przychodziło mu to z łatwością - mówi Sołopa. Dla kierownika warsztatów było ważne że zawsze podejmował się zadań, które wychodziły poza jego obowiązki. Często inni pracownicy nie mieli na to czasu, on zawsze go znajdował i chętnie pomagał. - Zwykł mawiać "trzeba robić, to robimy". Nie było potrzeby dwa razy powtarzać - wspomina.

Każdy nauczyciel na warsztatach miał swoją salę. Pyt po rozpoczęciu pracy zajął pomieszczenie za kuźnią. Odpowiedzialny był za spawanie. Wykonywał mnóstwo własnych przyrządów i pomocy dydaktycznych. Sam je planował i robił z uczniami lub zlecał jako prace dyplomowe. Wszystko po to, aby następne roczniki miały z czego korzystać. To on pomagał wyposażyć w przyrządy nową halę do nauki spawania.

Zlecenia z całego kraju

W latach 70-tych i 80-tych warsztaty szkolne realizowały wiele zleceń. - Kooperowaliśmy z wieloma przedsiębiorstwami na terenie całego kraju - mówi były kierownik warsztatów. Głównymi odbiorcami były Zręb Warszawa, elektrownia Kozienice, puławskie Azoty, czy potężne cementownie. Wiele z konstrukcji spawanych wykonywał osobiście pan Bogdan.

Z Warszawy przyjechało kilku pracowników, aby wymienić skrzynię ładunkową do samochodu ciężarowego. Była wielkości dzisiejszego tira. Kiedy zrobiono remont, pojazd postawiono na dużym placu obok warsztatów. W tym momencie przyjechała kontrola z kuratorium. Zaczęli pytać co to za samochód. - To też nasz wyrób - powiedział Bogdan Pyt. Kontrolujący zrobili wielkie oczy, bo jak to możliwe, aby w szkole średniej wyprodukowano auto i to tak duże. Po wyjaśnieniach wszystko stało się jasne. Chodziło o nową skrzynię ładunkową, która musiała zostać od podstaw zaprojektowana i zespawana. Szkoła zebrała pochwały za wykonaną pracę. - To była zasługa Bogdana - mówi z przekonaniem Sołopa. W tym miejscu nasz rozmówca zamyśla się i po chwili mówi. - Tak. Bogdan był osobą, która w pełni zasługuje na pamięć i ciepłe słowa.

Był typem organizatora

Zawsze dobrze radził sobie z organizacją pracy. Kiedy odszedł pod koniec lat 90-tych na emeryturę dalej zajmował się spawaniem i wykonywał drobne zlecenia. O swoich kolegach z pracy nie zapominał. Zawsze starał się z nimi spotykać. - Miał wokół siebie wielu przyjaciół i często spotykał się z ludźmi - mówi Sołopa. Był wspaniałym człowiekiem, pracowitym, uczynnym i koleżeńskim. Niesamowicie szybko nawiązywał kontakty - dodaje były przełożony.

Zmarł 28 września w szpitalu w Lublinie Miał 66 lat.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości