Reklama

Od trzech lat wie, że to stwardnienie rozsiane

15/12/2015 23:00
Pani Edyta od 17 lat ma objawy charakterystyczne dla stwardnienia rozsianego (SM). Chorobę zdiagnozowano u niej dopiero 3 lata temu. - Pierwsze objawy nastąpiły pół roku po urodzeniu pierwszego syna. Widziałam podwójnie na jedno oko - mówi pani Edyta. Martwiąc się o swój stan zdrowia, udała się do lekarza ogólnego, który zalecił wizytę u neurologa. Zanim jednak do niej doszło, podwójne widzenie minęło. Po trzech latach sytuacja się powtórzyła, ale w drugim oku. A za jakiś czas, znowu w pierwszym. Były to tzw. rzuty. Niekiedy nie pozwalają one na samodzielne wstanie z łóżka. Pani Edyta na szczęście miewa te słabsze.

Na początku nie wiedziała, że to objawy SM. Nie wiedziała co jej dolega, ale czuła, że dzieje się coś niedobrego. Badanie tomografem niczego nie wskazało. W tamtym czasie pani Edyta zaszła w ciążę. Wtedy pojawiły się kolejne objawy. - Czułam w nogach coś dziwnego. Do dzisiaj nie potrafię tego opisać. Normalnie mogłam się poruszać i chodzić, ale czułam się jakbym nie stała na swoich nogach - wspomina. Po porodzie to minęło. Jednak pojawił się kolejny problem. Chodzi o objaw nazwany przez panią Edytę "epizodem uciekającej nogi". Kiedy usiłowała stanąć w jednym miejscu, noga wykrzywiała się i nieświadomie "uciekała" w inne miejsce. To powodowało upadki. Wtedy też pojawił się problem z przemieszczaniem. - Nie mogłam przejść samodzielnie więcej niż 50 metrów - mówi. Lekarze rozkładali ręce.

Rezonans odkrył prawdę

Wciąż nie było wiadomo, co się dzieje. Pani Edyta zaczęła się też uskarżać na ból pleców. - Po zrobieniu tomografii stwierdzono przepuklinę. Lekarze sugerowali operację, ale nie zgodziłam się - mówi. Po wizycie u kolejnego neurologa dostała skierowanie na rezonans magnetyczny. Jego wynik wskazywał, że to stwardnienie rozsiane. - Gdy się o tym dowiedziałam, ucieszyłam się, że to nie rak mózgu - wspomina. Pani Edyta spodziewała się raka, bo za każdym razem, kiedy czytała o swoich objawach w internecie, pojawiało się hasło "nowotwór mózgu".

U podstaw stwardnienia rozsianego leżą zmiany w obrębie układu nerwowego. Polegają one na uszkodzeniu osłonek nerwów przez co przewodzenie impulsów oraz funkcjonowanie praktycznie wszystkich narządów ulega zaburzeniu.

Edyta Bartman wiedziała, że będzie ciężko. Postanowiła, że się nie podda. Walczy. Mimo, że prawie nie widzi na lewe oko, stara się normalnie funkcjonować. - Aktualnie nie odczuwam bólu, tylko skurcze nóg często mi doskwierają. Biorę leki eksperymentalne - oznajmia. Dzięki temu pani Edyta szybciej i wyraźniej mówi. - Uciążliwe są zachwiania równowagi charakterystyczne dla SM. Przez to często się uderzam o różne przedmioty. Na dłuższą metę to bardzo przeszkadza w codziennym życiu - opowiada.

Ma dla kogo żyć

Pani Edyta jest radosną, młodą kobietą. Ma dużo energii. Życie ciężko ją doświadczyło i każdy dzień jest dla niej walką. Wie, że nie może się załamać. Musi być silna, bo ma dla kogo żyć. Ma dwóch synów i męża. - Mąż bardzo mnie wspiera. Robi mi masaże. Pomaga mi też w codziennych czynnościach. Synowie także są pomocni - mówi nasza rozmówczyni. To oni dają jej nadzieję i siłę. To dla nich walczy. Pani Edyta stara się czerpać z życia pełnymi garściami. Rok temu zdecydowała się na studia. Ceni sobie kontakt z ludźmi. We wspólne studiowanie "wkręciła" aż pięć osób. W tym męża. Przyznaje, że jest szczęśliwa. Ma tylko jedno marzenie. - Chciałabym mieć jakiś obowiązek, aby codziennie wstawać i wychodzić z domu. Cieszyłabym się, gdybym dostała pracę. To byłoby dla mnie najlepszym lekarstwem - oznajmia.

Wszystkim chorym na SM radzi, by nigdy się nie poddawali. By walczyli każdego dnia. - Nie można użalać się nad sobą i leżeć w łóżku. Wtedy choroba będzie postępować - mówi pani Edyta. Bije od niej radość i spokój, a także nadzieja. Kobieta stara się żyć normalnie, zajmując się domem, rodziną i psem.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kamil - niezalogowany 2016-05-28 14:12:02

    Mój brat też choruje na SM, ale leki pewnie jak większości mu nie pomagają. Leczy się za pomocą ziół i szczerze widać duże efekty leczenia, czego nie można było powiedzieć o lekach za kilkanaście tysięcy. Zioła zamawiam mu na allegro, czasami kupuje u zielarza. Nic szczególnego w tym nie ma. Mogę szczerze polecić każdemu - chaber bławatek, kolcorośl, czystek, immunomodulin, zeń-szeń - wszystko pije 2 razy na dzień. Po 11 miesiącach wszyscy widzą diametralną różnicę, ale także widać to w badaniach diagnostycznych. Na rezonansie i tomografie najpierw było widać zatrzymanie a teraz lekką poprawę. Jak widać medycyna zaczyna się od rzeczy najprostszych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości