Urodzinowe przyjęcie odbyło się w niedzielę 6 marca w domu weselnym "Mila". Zorganizowali je najbliżsi. Na setne urodziny przybyli goście z różnych stron Polski, by złożyć najserdeczniejsze życzenia dostojnej jubilatce. Stulatka ze łzami w oczach dziękowała za pamięć. - Ciesze się, że tu jestem. Dostałam mnóstwo prezentów. Jest tyle ludzi, że nie wiem na kogo patrzeć - mówi pani Feliksa. Pomimo upływu lat jest radosna i pogodna. Nadal ma dobrą pamięć. - Kiedy dzwonimy do babci, a ona rozmawia z moimi synami, zawsze ich rozpoznaje. Czasem tylko myli imiona - mówi Jacek Szaruga, wnuk.
- Mąż zmarł w 1945 roku. Byliśmy małżeństwem tylko 1,5 roku. Zostałam z dzieckiem, mamą i bratem - opowiada pani Szaruga. Przeżyła dwie wojny światowe. - Pamiętam, jak Niemcy wkroczyli do wsi. Uciekłam do lasu trzymając synka przy piersi. Nie znaleźli nas - mówi pani Feliksa. Jubilatka ma dwóch wnuków - Jacka i Pawła oraz pięcioro prawnucząt. Seniorka pracowała w Spółdzielni Mieszkaniowej w Rykach.
Je zdrowo i bierze leki
Pani Feliksa mieszka sama. Nadal jest sprawna i dość samodzielna. Codziennie odwiedzają ją panie z opieki społecznej. - Pani Fela jest spokojną i miłą osobą. Można z nią porozmawiać o wszystkim. Rozsądnie podchodzi do życia i zna się na żartach. Jest dla nas jak babcia - mówi Anna Grążka, opiekun z Ośrodka Pomocy Społecznej w Rykach.
Stulatka uważa, że nie ma żadnej recepty na długowieczność. Przyznaje jednak, że od dziecka odżywiała się tylko naturalną żywnością. - Sadziłam warzywa i owoce, miałam też zwierzęta hodowlane. Piłam dużo mleka i piję je do tej pory. Codziennie. Regularnie biorę też lekarstwa - dodaje solenizantka.
Droga Pani Felikso, "Twój Głos" razem z Czytelnikami życzy dużo zdrowia i spełnienia marzeń.
Komentarze