Pani Janina cieszy się dobrym zdrowiem, kondycją i humorem. Jubilatka nie może uwierzyć, że upłynęło jej sto lat życia. - Zleciało nie wiadomo kiedy - mówi. Jest samodzielną osobą. Porusza się o własnych siłach. Zdarza jej się czytać nawet bez okularów. Ma doskonałą pamięć. Dużo się modli. Mieszka u córki Zofii w Dęblinie. Całe życie pracowała w gospodarstwie. Nie stosowała żadnych diet. Najbliżsi twierdzą, że zawsze jadła zdrowo z małą ilością mięsa. Kocha rodzinę. Doczekała się 7 wnucząt i 15 prawnucząt.
Niedzielne spotkanie było doskonałą okazją do rozmów i wspomnień. Na urodzinach gościł też Jarosław Żaczek - burmistrza Ryk, Iwona Krupińska z Urzędu Stanu Cywilnego oraz Sylwester Wawer - kierownik KRUS. Najpierw ten niezwykły dzień został uczczony mszą świętą w kościele Chrystusa Miłosiernego w Dęblinie. Później uroczystość przeniosła się do kawiarni "Ewex".
Lubi towarzystwo ludzi
Janina Maciak urodziła się 20 marca 1916 roku w Krasnoglinach. Miała siedmioro rodzeństwa: 4 siostry i 3 braci. Chodziła do szkoły w Dęblinie. Doskonale pamięta nazwiska nauczycieli i przedmioty, jakich uczyli. - Do szkoły mnie zawiózł na ramie roweru Marczak, nauczyciel z Krasnoglin. Niemieckiego uczyła Majkutowa, Zadura - matematyki - wylicza jubilatka. Jej dziadek miał w Krasnoglinach cegielnię. Janina pomagała przy wypalaniu cegieł. Z tego materiału powstał m.in. kościół w Rykach. W 1936 roku pani Janina wyszła za mąż za Jana Maciaka. Mieli trójkę dzieci: Zygmunta (zmarł 4 lata temu), Zofię i Stanisława. Jan Maciak pracował w spółdzielni wielobranżowej w Rykach. Zmarł w 1970 roku. Od tego czasu pani Janina została sama na gospodarce. Nie było jej lekko.
- Woziłam po 60 łubianek truskawek wózkiem do Moszczanki - opowiada. W latach 1950-1959 należała do Gromadzkiej Rady Narodowej. Była w zarządzie GS Ryki i po ojcu (założycielu) przejęła zarząd nad Powszechną Spółdzielnią Spożywczą.
Pani Janina całe życie spędziła wśród ludzi. Do dziś lubi towarzystwo. - Czasem mama posiedzi sama, ale nie za długo. Woli towarzystwo i kontakt z ludźmi - mówi córka Zofia. - Wyrozumiała, ciepła, o wielkim sercu. Chcemy, aby była z nami jak najdłużej - dodaje.
Komentarze