Reklama

Ryckie tkactwo ma szansę przeżyć renesans

12/04/2016 23:00
Kiedyś niemal w każdym gospodarstwie wytwarzanie tkanin i ubrań było jednym z podstawowych zajęć. W powiecie tkactwo tradycyjne było praktykowane jeszcze w latach 70. - Wielu gospodarzy hodowało len. Był on wykorzystywany do produkcji pościeli, obrusów, worków i ubrań - mówi Lucyna Stolarczyk z Brusowa.

Aby kultywować tradycję, panie z kół gospodyń z Moszczanki, Brusowa, Rososzy i Bazanowa spotykają się od kilku miesięcy. Wspólnie tkają tradycyjne stroje. - Będziemy mogły w nich występować - mówi Ewa Walaszek z Rososzy. Niektóre z pań doskonale pamiętają, jak tkały różne tkaniny wiele lat temu. - Pamiętam, jak mama uczyła mnie tej sztuki. Nie jest to łatwe. Wymaga precyzji i cierpliwości. Kiedy zaczęłam miałam 19 lat. Do tej pory mam warsztat tkacki. Ma ponad 60 lat - mówi Janina Kamińska z Rososzy.

Naturalnie i samemu

Obróbka lnu to długi proces. Trzeba go zasiać. Poczekać aż wyrośnie. Zebrać, wymłócić, oczyścić, wymoczyć i wysuszyć. Na koniec należy materiał zetrzeć. Potem następuje przędzenie. - To mozolna praca. Ale po przygotowaniu materiału miało się pewność, że wszystko jest wytworzone przez człowieka. Od zasiania nasionka po wytworzenie tkaniny - mówi Ligia Polak z Rososzy. Ważną czynnością procesu przygotowania materiału było przędzenie. Polegało ono na wyciąganiu z kądzieli pasm włókna i rozciąganiu go do odpowiedniej grubości. Równolegle skręcało się i nawijało powstałą przędzę na szpulkę kołowrotka. Następnie przędzę nawijano na motowidła. Motki były prane, krochmalone i farbowane. Przygotowane motki zakładano na "wijadła" i zwijano w kłębki lub na szpule. Potem osnowę, czyli jeden z dwóch układów nitek tworzących tkaninę, nawijano na snowadło (wał obrotowy zbudowany ze specjalnych listewek - red.), po czym zakładano ją na warsztat tkacki. - Można już było przystąpić do tkania. Na krosnach wąskich wytwarzane były tkaniny o szerokości do 70 cm, na krosnach szerokich dywany do 140 cm - opowiada pani Lucyna. Dodaje, że w proces przetwarzania lnu i tkanie angażowano wiele osób. To był czas spotkań, podczas których gospodynie i pomocnice modliły się, czytały i opowiadały różne historie.

W przypadku naszych bohaterek w rozmowach często przewija się jeden temat - gospodynie nie mogą doczekać się chwili, kiedy w przygotowanych przez siebie strojach zaprezentują się widowni.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości