Kiedyś niemal w każdym gospodarstwie wytwarzanie tkanin i ubrań było jednym z podstawowych zajęć. W powiecie tkactwo tradycyjne było praktykowane jeszcze w latach 70. - Wielu gospodarzy hodowało len. Był on wykorzystywany do produkcji pościeli, obrusów, worków i ubrań - mówi Lucyna Stolarczyk z Brusowa.
Aby kultywować tradycję, panie z kół gospodyń z Moszczanki, Brusowa, Rososzy i Bazanowa spotykają się od kilku miesięcy. Wspólnie tkają tradycyjne stroje. - Będziemy mogły w nich występować - mówi Ewa Walaszek z Rososzy. Niektóre z pań doskonale pamiętają, jak tkały różne tkaniny wiele lat temu. - Pamiętam, jak mama uczyła mnie tej sztuki. Nie jest to łatwe. Wymaga precyzji i cierpliwości. Kiedy zaczęłam miałam 19 lat. Do tej pory mam warsztat tkacki. Ma ponad 60 lat - mówi Janina Kamińska z Rososzy.
Naturalnie i samemu
Obróbka lnu to długi proces. Trzeba go zasiać. Poczekać aż wyrośnie. Zebrać, wymłócić, oczyścić, wymoczyć i wysuszyć. Na koniec należy materiał zetrzeć. Potem następuje przędzenie. - To mozolna praca. Ale po przygotowaniu materiału miało się pewność, że wszystko jest wytworzone przez człowieka. Od zasiania nasionka po wytworzenie tkaniny - mówi Ligia Polak z Rososzy. Ważną czynnością procesu przygotowania materiału było przędzenie. Polegało ono na wyciąganiu z kądzieli pasm włókna i rozciąganiu go do odpowiedniej grubości. Równolegle skręcało się i nawijało powstałą przędzę na szpulkę kołowrotka. Następnie przędzę nawijano na motowidła. Motki były prane, krochmalone i farbowane. Przygotowane motki zakładano na "wijadła" i zwijano w kłębki lub na szpule. Potem osnowę, czyli jeden z dwóch układów nitek tworzących tkaninę, nawijano na snowadło (wał obrotowy zbudowany ze specjalnych listewek - red.), po czym zakładano ją na warsztat tkacki. - Można już było przystąpić do tkania. Na krosnach wąskich wytwarzane były tkaniny o szerokości do 70 cm, na krosnach szerokich dywany do 140 cm - opowiada pani Lucyna. Dodaje, że w proces przetwarzania lnu i tkanie angażowano wiele osób. To był czas spotkań, podczas których gospodynie i pomocnice modliły się, czytały i opowiadały różne historie.
W przypadku naszych bohaterek w rozmowach często przewija się jeden temat - gospodynie nie mogą doczekać się chwili, kiedy w przygotowanych przez siebie strojach zaprezentują się widowni.
Komentarze